8 sekretów Bolonii

Włoskie miasta można poznawać na wiele sposobów, mimo to większość turystów podąża wydeptanym szlakiem z przewodników, często kupionych jeszcze w Polsce. Chciałabym przybliżyć Wam Bolonię, stolicę Emilii-Romanii, z nieco innej, mniej popularnej perspektywy i zabrać Was w alternatywną podróż po mieście owianym setkami legend.

Wszystkie miejsca zebrane w poniższym wpisie można zobaczyć w jeden dzień, choć sugerowałabym włączenie siedmiu pierwszych sekretów do „standardowego” planu podróży (można je odkrywać po prostu kręcąc się po centrum miasta) a na ostatni punkt (San Luca) poświęcić dzień kolejny.

1. Wielofunkcyjny kciuk Neptuna

Zacznę od najzabawniejszego i najbardziej znanego sekretu. Dotyczy on jednego z głównych zabytków Bolonii, Fontana del Nettuno, zwanej przez mieszkańców il Gigante. Znajduje się w samym centrum miasta, obok Piazza Maggiore i przedstawia Neptuna, rzymskiego boga wody, chmur i deszczu (może słynne bolońskie deszcze to jego sprawka?), w całej swej okazałości, czyli – jak na rzymskiego boga przystało – nagiego. Okazuje się jednak, że autor tego pomnika, Jean de Boulogne, zwany Giambologną, chciał obdarzyć Neptuna o wiele bujniejszym przyrodzeniem, na co oczywiście nie zgodził się Kościół.

Artysta dostosował się do próśb swego zleceniodawcy, kardynała Karola Boromeusza, ale też nie chciał umniejszać rzymskiemu bogu. Sprawił więc, że kciuk Neptuna widziany z określonej perspektywy wygląda jak penis we wzwodzie. Co więcej miejsce, z którego to zjawisko prezentuje się najlepiej, zostało oznaczone ciemnym kamieniem (nazwanym pietra della vergogna, czyli ‘kamieniem wstydu’) przy wejściu do miejskiej biblioteki Sala Borsa.

dito di Nettuno

Słyszałam też od pewnego bolończyka, że Giambologna nie bez powodu wybrał taką, a nie inną perspektywę swego żartu. Pod takim kątem statua była widziana ze znajdującego się niegdyś obok budynku biblioteki konwentu. Podobno widok pomnika tak gorszył mieszkające w nim zakonnice, że na stale zasłoniono okna na plac z Neptunem. Ile jest w tym prawdy? Nie wiadomo. Żart jednak bawi i mieszkańców, i turystów.

2. Voltone del Podestà

Kolejny sekret znajduje się zaledwie parę metrów od fontanny, w Palazzo di Podestà, a właściwie między Palazzo del Podestà a Palazzo Re Enzo. To sklepienie krzyżowe, Voltone del Podestà, wsparte przez filary zwieńczone terakotowymi statuami protektorów miasta – św. Petroniusza, św. Prokulusa, św. Dominika oraz św. Franciszka (szesnastowiecznymi, autorstwa Alfonso Lombardiego).

Voltone

Niezwykłość tego miejsca polega na tym, że przylegające do sklepienia mury doskonale przewodzą dźwięk. Wystarczy stanąć twarzą do jednego rogu i coś wyszeptać, aby osoba stojąca w rogu po przekątnej to usłyszała. Legenda głosi, że miejsce zostało tak zaprojektowane w epoce średniowiecza z myślą o spowiadaniu trędowatych.

3. Canabis protectio

Przejdźmy teraz do ciekawostki uwielbianej zwłaszcza przez bolońskich studentów. Nieopodal Piazza del Nettuno, na rogu via Indipendenza i via Rizzoli, znajduje się portyk Canton de’ Fiori. Kiedy spojrzymy na trzy sąsiadujące ze sobą sklepienia, ujrzymy łaciński napis: Panis vita, canabis protectio, vinum laetitia (Chleb jest życiem, konopia ochroną, a wino radością). Najbardziej interesująca jest oczywiście jego środkowa część.

canabis protectio

Ci, którzy spędzili w Bolonii więcej niż jeden dzień, na pewno poczuli wszechobecny i charakterystyczny zapach– zapach marihuany. Jak widać, marihuana jest obecna w tym mieście od wieków, choć zmieniło się jej zastosowanie. Kiedyś była bardzo ważną rośliną uprawną, której używano głównie do wyrobu tkanin i sznurów. Odnosi się do tego także fresk znajdujący się na ścianie obok sklepienia. Przedstawia tkającą na krośnie kobietę. W średniowiecznej łacinie słowo cannabis oznaczało tkaninę, płótno.

4. Mała Wenecja

Kolejnym sekretem, a raczej malowniczym miejscem, jest Piccola Venezia (Mała Wenecja), czyli mały, ale uroczy kanał wodny w stylu weneckim. Znajduje się na via Piella, zaraz przy numerze 16. Od XII wieku tworzono w Bolonii sieć kanałów, które wspomagały lokalne przedsiębiorstwa i handel między miastami. Pozostałością tego systemu jest właśnie il Canale delle Moline, który możemy podziwiać z mostku albo przez stworzone w tym celu okienko. Widać go także na via Malcontenti i via Oberdan. Nie jest to jedyny kanał, który pozostał po zamierzchłych czasach, inne jednak płyną pod miastem i tylko czasami, kiedy wszystko cichnie, dochodzi do naszych uszu przyjemny szum wody.

Piccola Venezia

5. Corte Isolani i trzy strzały

To mój ulubiony sekret. Na drewnianym stropie portyku Corte Isolani (Strada Maggiore 26) znajdują się podobno trzy średniowieczne strzały. Podobno, gdyż pomimo wielu usilnych prób nie udało mi się ich wypatrzyć. Niektórzy mówią, że zostały ściągnięte dawno temu, inni zapewniają, że je widzieli, a jeszcze innym udało się nawet zrobić im zdjęcia. Słyszałam różne wersje legendy z nimi związanej, opowiem moją ulubioną. Pewien zamożny pan, dowiedziawszy się o zdradach swojej żony, wynajął trzech łuczników, aby się jej pozbyć. W czasie egzekucji żona ściągnęła szaty i wszyscy trzej łucznicy, olśnieni jej wdziękami, chybili, a strzały wylądowały w stropie.

Corte Isolani

6. Waza na wieży Asinelli

Kolejny sekret bolończyków znajdziemy na wieży Asinelli (mieszczącej się na skrzyżowaniu via Rizzoli, via Zamboni i Strada Maggiore). Jest nim waza, która symbolizuje zdolność miasta do rozwiązywania konfliktów. Co w tym sekretnego? Zapewne fakt, że nikt jej nie widział, a symbole, zwłaszcza wiekowe, są zawsze bardzo ważne dla dumnych ze swego miasta mieszkańców. Przyznam się szczerze, że ja, będąc na samej górze wieży, nawet tej wazy nie szukałam. Tak mnie urzekła przepiękna panorama miasta, że nic innego nie miało żadnego znaczenia.

Wieża Asinelli

Tak w ogóle to dwie wieże – Torre degli Asinelli oraz Torre della Garisenda – nie są jednymi wieżami pozostałymi w Bolonii. Zachowało się ich aż 24! I choćby dlatego warto wejść na sam czubek tej pierwszej, aby zdać sobie sprawę, jak właściwie wygląda architektura tego miasta, którą od dołu zasłaniają wszechobecne portyki.

A skoro już poruszam temat tej wieży, wspomnę o przesądzie z nią związanym. Torre degli Asinelli jest postrachem studentów i wszyscy omijają ją szerokim łukiem. Mówi się, że jeśli wejdziesz na wieżę przed obroną, to nigdy nie skończysz studiów. Być może jest w tym jakaś prawda, choć ja weszłam na nią tuż przed samą sesją i dwiema obronami. Egzaminy zdałam, obie prace obroniłam, ale fakt faktem studiów jeszcze nie skończyłam. Kontynuuję je na kolejnym stopniu.

7. Panum resis

Kolejny sekret jest związany z uniwersyteckim charakterem miasta. Podobno na via Zamboni 33, w Palazzo Poggi na jednej z zabytkowych ław uniwersyteckich znajduje się wyryty napis Panum resis, która oznacza, że wiedza jest źródłem wszystkiego. Niestety nigdy tego napisu nie widziałam i nie znam nikogo, kto by go znalazł. Ale może Wam się uda?

Palazzo Poggi
Palazzo Poggi

8.San Luca i 666 portyków

I ostatni sekret, najbardziej mroczny. W Bolonii znajduje się najdłuższy portyk świata, il portico di San Luca. Prowadzi on z miasta do znajdującego się na wzgórzu Santuario della Madonna di San Luca. Portyk ma długość 3796 metrów i liczy … 666 arkad.

San Luca - portico

Ta dziwna liczba jak na budowlę kościelną może jednak nieść symboliczne znaczenie. Mówi się, że portyk jest diabłem w postaci węża, którego głowa jest miażdżona przez Madonnę, czyli znajdujące się na górze Sanktuarium.

San Luca

 

Bolonia skrywa w sobie znacznie więcej tajemnic. Te, które wam przedstawiłam, są jednak najpopularniejsze i najchętniej opowiadane przez bolończyków i studentów. Używam słowa „sekrety’, ponieważ dokładnie pod taką nazwą funkcjonują wśród mieszkańców i turystów. Jak śpiewa Francesco Guccini: Bologna è una strana signora (Bolonia to dziwna pani). Warto ją jednak poznać i dać się zachwycić jej niesamowitym urokiem.

4 komentarzy dla “8 sekretów Bolonii

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *