Angelo – biały kundelek, który stał się symbolem walki o prawa włoskich zwierząt

Tak naprawdę Angelo nie miał wcale na imię Angelo. Imię nadali mu później internauci. Nie wiadomo, ile miał lat, skąd się wziął, jak się wabił, jak wyglądała jego przeszłość i dokąd zmierzał felernego 25 czerwca 2016 r., kiedy trafił na swoich oprawców w Sangineto w Kalabrii. Wiemy o nim tylko tyle, że był naprawdę ładnym psem – widać to na zdjęciach i nagraniu, które wywołało burzę w sieci i skłoniło setki, jeśli nie tysiące, Włochów do wyjścia na ulice. Wiemy też, że psiaka spotkał los, na jaki nie zasługuje żadna żywa istota. Oto historia Angela.

Duszony i torturowany

Czterech nastolatków spotkało kundelka w piękny czerwcowy dzień. Młodzi mężczyźni z góry założyli, że to on odpowiada za śmierć kóz należących do jednego z nich. Na własną rękę postanowili wymierzyć zwierzęciu „sprawiedliwość”.

Na szyi psa zawiązali sznur, na którym powiesili Angela na drzewie. Nie chcieli go jednak udusić. Woleli skatować zwierzę na śmierć. Na zmianę okładali psa grubymi kijami. Wiemy o tym, ponieważ całe zdarzenie nagrali telefonem komórkowym, a następnego dnia wrzucili filmik do sieci. Byli dumni z tego, co zrobili.

Wideo ukazujące śmierć psa rozeszło się po sieci lotem błyskawicy. I spotkało się z ogromną falą krytyki. Włochów oburzyło to, że w można w taki sposób potraktować zwierzę. Zaczęto domagać się surowego ukarania sprawców – dla przykładu.

Biały i piękny skatowany psiak zyskał imię Angelo – Anioł. Podczas oglądania wideo, trudno nie zwrócić uwagi na to, że kundelek ani przez chwilę nie okazał agresji. Nie walczył z oprawcami, cierpiał w milczeniu.

Skowyt, którego nie było

„Zwisał z drzewa, a żaden jęk nie wydostawał się z jego ust, żaden skowyt bólu nie wyszedł z jego płuc… Jedynie ruszający się ogon dawał wrażenie, że wciąż ufa tym czterem bestiom, które go zabiły” – napisali twórcy fanpage’a Urlo di Angelo (Skowyt Angela). Jak sami twierdzą, ich główną misją jest walka o to, by osoby odpowiedzialne za bestialską śmierć psa poniosły surowe konsekwencje za swoje czyny. Stronę polubiło już prawie 80 tys. osób.

Urlo di Angelo publikuje zdjęcia włoskich zwierząt, z podpisem „I ja skowyczę dla Angela”. Mają one wyrażać głośny sprzeciw wobec śmierci psa, który sam nie zaskowyczał ani przez chwilę.

Internauci używają też hashtagu #unitiperangelo (zjednoczeni dla Angela).

Ale kampania związana z Angelo to nie tylko zdjęcia i polubienia w sieci. Prawie 200 tys. osób podpisało petycję o surowy wyrok wobec winnych śmierci psa.

Ku czci wszystkich zwierząt – ofiar przemocy

W całym kraju odbyły się także manifestacje przeciw przemocy wobec zwierząt. 21 lipca 24 stowarzyszenia broniące praw zwierząt zorganizowały pokojowy protest w Sangineto w Kalabrii, gdzie Angelo został zabity. Włosi wyszli na ulice także w Genui, Rzymie, Florencji, Mediolanie i Palermo. Chcieli upamiętnić skatowanego psa.

Pierwsza rozprawa oprawców Angela została wyznaczona na 27 kwietnia. Grozi im kara od 4 miesięcy do dwóch lat pozbawienia wolności.

Chociaż od śmierci Angela minęło już ponad pół roku, internauci o nim nie zapomnieli, czego najlepszym dowodem jest fakt, że pod koniec stycznia w Rzymie stanął pomnik kundelka. Jeśli chcecie go zobaczyć, wybierzcie się koniecznie do parku Ravizza w Monteverde. Na wybiegu dla psów możecie zobaczyć naturalnej wielkości podobiznę Angelo autorstwa Alessandra Di Coli. Pomnik ma upamiętniać nie tylko tego wyjątkowego psa, ale i wszystkie inne zwierzęta, które w okrutny sposób zginęły z rąk ludzi.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *