Dubbing filmów zagranicznych we Włoszech

Czy wiecie, że włoski dubbing uchodzi za najlepszy na świecie? I nie mówimy tu tylko o kreskówkach, ale o wszystkich produkcjach filmowych i telewizyjnych. W każdym filmie zagranicznym oryginalna ścieżka dialogowa zostaje zastąpiona włoską wersją, co czasem daje świetny, a czasem niestety komiczny efekt.

Dubbing to postprodukcyjny proces podkładania głosów do nagranego już materiału, oparty na pracy sztabu ludzi, przede wszystkim tłumacza audiowizualnego, który najpierw przygotowuje tłumaczenie przybliżone, a następnie dostosowuje swój tekst do wymogów technicznych. Najważniejsze w dubbingu jest kryterium fonetyczne: długość otwarcia i zamknięcia ust oraz rodzaj otwarcia (układ ust przy wymawianiu głosek). Tłumacz musi więc nie tylko oddać treść oryginału w innym języku i w innych realiach kulturowych, lecz także dopasować ją do mimiki aktora na ekranie, co – trzeba przyznać – nie zawsze jest możliwe.

Włochy nie są jedynym krajem, który zastępuje oryginalną ścieżkę dialogową własną zarówno w produkcjach telewizyjnych, jak i kinowych. Podobnie przedstawia się sytuacja w Hiszpanii, Francji, Niemczech, Brazylii, Turcji czy na Węgrzech.

1430069929_by_sawyer123_500

Początki włoskiego dubbingu

Dubbing pojawił się pod koniec lat 20. XX wieku w Stanach Zjednoczonych, zaraz po wynalezieniu ścieżki dźwiękowej.  Tam też wyprodukowano pierwsze filmy dubbingowane przez italoamerykańskich aktorów i włoskich imigrantów (Szary dom, reż. George W. Hill, Call of the Flesh, reż. Charles Brabin, Trader Horn, reż. W.S. Van Dyke, Common Clay, reż. Victor Fleming).

Dźwiękowa forma filmowa od razu przyjęła się we Włoszech. Na jej sukces wpłynęła nie tylko innowacyjność i wygoda tej techniki (wiele Włochów do tej pory uważa, że napisy utrudniają odbiór filmu), ale przede wszystkim wysoki współczynnik analfabetyzmu w kraju. Społeczeństwo nie radziło sobie z napisami i dźwięk był dla nich wybawieniem.

Jednak wraz z narastaniem faszystowskiego reżimu ograniczono napływ filmów i dubbingów z zagranicy. Skupiono się na tej działalności wewnątrz kraju. W 1932 roku wydano dekret, na mocy którego filmy dubbingowane za granicą nie mogły być wyświetlane we włoskich kinach. Monopol rynkowy został przejęty przez Cines-Pittaluga z Emiliem Cecchim i Mariem Almirantem na czele. Ten ostatni latem tego samego roku otworzył w Rzymie pierwsze włoskie studio dubbingowe. Pierwszym zdubbingowanym filmem w Italii był Niech żyje wolność reż. René Clair, z głosami m. in. Gina Cerviego i Corrada Racco.

la-locandina-di-a-me-la-liberta-96435

Powoli rodziły się we Włoszech kolejne studia dubbingowe, jak Fotovox, Italia Acustica, Fono Roma. Najlepiej radziło sobie na rynku ostatnie dzięki współpracy z zagranicznymi studiami filmowymi: 20th Century Fox, Paramount,  Warner Bros. W Rzymie otworzyło się także amerykańskie studio Metro-Golden-Mayer, które zatrudniło jako dialogistę i aktora dubbingującego Augusta Gallego oraz jego żonę, Rosinę. To właśnie tu powstał jedne z najlepszych włoskich dubbingów wszechczasów Mistrza (reż. King Vidor) i Emmy (reż. Clarence Brown).

Dubbing stał się powszechnie używany w całym włoskim przemyśle filmowym. Został także dofinansowany przez Plan Marshalla, który zakładał kulturową kolonizację krajów pokonanych w II wojnie światowej. Na zakup i dubbing amerykańskich filmów na język włoski przeznaczono 800 milionów dolarów, co pozwoliło nie tylko na zapewnienie odpowiednich narzędzi, lecz także na angaż najlepszych aktorów teatralnych i radiowych. To dzięki nim wciąż się mówi o wysokiej jakości dubbingu włoskiego. Krajowi aktorzy dubbingujący nieraz okazywali się bardziej ekspresywni niż aktorzy dubbingowani (np. Pasquale Anselmo, głos Nicolasa Cage’a).

Z najwyższej półki

Za największego aktora dubbingowego pierwszych trzech generacji uchodzi Giuseppe Rinaldi, użyczający swego głosu wielu wielkim aktorom Hollywood, takim jak: Paul Newman, Rock Hudson, Peter Sellers, Marlon Brando, Jack Lemmon, Frank Sinatra. Jego największym arcydziełem jest dubbing Jacka Lemmona w Pół żartem, pół serio (1959) Billa Wildera.


Publiczność, nie znając oryginalnego głosu aktorów, szybko przyzwyczaja się do ich włoskich odpowiedników. Dlatego też często się zdarza, że zagraniczni aktorzy są dubbingowani przez tę samą osobę. I tak Claudio Sorrentino stał się włoskim Johnem Travoltą i Melem Gibsonem,  Francesco Pezzulli Leonardem DiCaprio, Roberto Chavalier Tomem Crouisem, Francesco Pannofino m. in. Georgem Clooneyem i Denzelem Washingtonem, Cristina Boraschi Julią Roberts i Sandrą Bullock.

Jednym z najbardziej utalentowanych aktorów dubbingujących był Oreste Lionello, włoski Woody Allen, którego dubbingował aż do śmierci w 2009 roku (w tej roli zastąpił go Leo Gullotta). Amerykański reżyser bardzo cenił niezwykły talent aktora i przypisywał mu swój sukces we Włoszech.


Lionello wielokrotnie użyczył głosu także wielu innym aktorom, takim jak: Gene Wilder, Michel Serrault, Peter Sellers, Dick Van Dyke, Dudley Moore, Robin Williams, a także postaciom animowanym: kotu Sylwestrowi, Loopiemu de Loop, Myszce Miki, Kaczorowi Donaldowi, Asterixowi czy Kubusiowi Puchatkowi.

Innym niezwykle utalentowanym aktorem dubbingowym jest Giancarlo Giannini, głos Ala Pacino w jego najpopularniejszych rolach, Michaela Douglasa w Wall Street, Ryana O’Neala w Barrym Lyndonie czy Jacka Nicholsona w Batmanie, gdzie Giannini pokazał szczyt swoich możliwości. Aktor sprawił, że włoski Joker mówi nawet wtedy, kiedy Jack Nicholson milczy, lekko tylko ruszając wargami.


Inną kultową głosową kreacją Gianniniego był Jack Torrance w Lśnieniu, w związku z którą aktor otrzymał nawet pochwalny list od Stanleya Kubricka.


Ceniony jest też dubbing Tonina Accolli, który do roku 2009 podkładał głos Eddiemu Murphiemu, ale także Tomowi Hanksowi, Hugh Grantowi czy Jimmiemu Carreyowi. Ponadto był reżyserem dubbingu wielu znanych filmów: Borata, Titanica, Avatara, Wyspy, Braveheart. Waleczne serce itp.

Nie da się jednak ukryć, że jego głos kojarzy się Włochom przede wszystkim z postacią Homera Simpsona, którego dubbingował przez 20 lat.


Po jego śmierci rolę przejął Massimo Lopez, który nie przypadł do gustu publiczności.

Jeśli zaś chodzi o głosy żeńskie, to prym wiedzie utalentowana Maria Pia Di Meo, która dubbingowała m. in. Meryl Streep, Barbarę Streisand, Audrey Hepburn, Julie Andrews, Shirley MacLaine, Jane Fondę czy Cher. Jej głos kojarzy się jednak przede wszystkim z niezapomnianą Doktor Queen.

Oreste Lionello, Giancarlo Giannini, Tonino Accolla, Maria Pia Di Meo

Za jeden z najlepiej zdubbingowanych filmów uchodzi Pulp Fiction Quentina Tarantino (1994). Zwłaszcza sceny przedawkowania Mii Wallance oraz ostatnia są prawdziwym arcydziełem pod względem interpretacji oraz dopasowania dialogów. Warto docenić pracę dialogisty, Franceska Vairana, i reżysera dubbingu, Pina Colizziego, którzy nie tylko idealnie oddali oryginalną ścieżkę dialogową, lecz także dobrze dopasowali głosy do postaci. Należy także zwrócić uwagę na świetną synchronizację: dostosowanie czasu otwarcia ust do długości wypowiedzi, zgranie mimiki i gestów bohaterów.


Dubbingowe porażki

Niestety dubbing nie zawsze jest arcydziełem. Jako trudna do opanowania i niezwykle złożona forma audiowizualna bywa złudna, a być może czasem nawet niemożliwa. Złe wybory twórców dubbingu wiele kosztują widzów, którzy tracą kontakt z oryginałem, przez co nie zawsze są w stanie ocenić wartość artystyczną filmu.

Przykładem bardzo trudnego do wykonania i w moim odczuciu nieudanego dubbingu są włoskie Bękarty wojny Quentina Tarantino. Przez film przewija się 5 języków: brytyjski, amerykański, francuski, niemiecki i włoski. Jak przełożyć język włoski na włoski, aby oddać efekt oryginału? Dla tłumacza audiowizualnego jest to nie lada wyzwanie, z którego niestety nie ma idealnego wyjścia. Reżyserka dubbingu, Fiamma Izzo, zdecydowała się odejść od oryginału, zmodyfikować dialog i zmienić język włoski na dialekt sycylijski.


Długo by można się rozwodzić nad sensownością takiego rozwiązania. Moim zdaniem w wersji włoskiej nie udało się zachować komizmu sytuacji, a co więcej uzyskany efekt wydaje się bardzo sztuczny. Czy istniało jednak inne rozwiązanie? Powyższy przykład pokazuje, że nie każdy film nadaje się do dubbingu. Potwierdza to także dubbing serii filmów z Austin Powers, których włoskie wersje radykalnie różnią się od oryginału. Czy w takich przypadkach ma on  w ogóle sens?

Dubbingu kres?

Coraz częściej pojawiają się opinie, że włoska szkoła dubbingu to już nie to samo co zaledwie 20 lat temu. Czasy się zmieniły, poziom i jakość sztuki spadła. Do dubbingu zaczęto zatrudniać osoby bez warsztatu aktorskiego, często po znajomości (szukając przede wszystkim po rodzinie, jak w przypadku dwóch najbardziej wpływowych familii w tej branży: Rinaldi i Izzi), bez dykcji, niepotrafiących umiejętnie operować głosem.

Poza tym obecnie większa jest świadomość językowa odbiorców, coraz więcej osób (choć to nadal mniejszość) woli obejrzeć film z napisami, co umożliwiają już niektóre włoskie kina (np. Lux, Barberini, Intrastevere w Rzymie, Arlecchino, Anteo, Apollo i Mexico w Mediolanie). Włosi jednak nie lubią zmian, więc dubbing nie prędko zniknie z ekranów i telewizorów. Poza tym wciąż jeszcze żyją wielcy fachowcy, którzy utrzymują poziom włoskiego dubbingu.

sala di doppiaggio

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *