„I Bismantowy można dojść grzebienia”: Pietra di Bismantova

Bardzo często przyjeżdżamy do Włoch nad morze, a jeśli już wybieramy góry, to na zimowe narty. Nieszczególną popularnością cieszą się spacery czy wspinaczki górskie, a przecież Włochy również w tym zakresie mają wiele do zaoferowania. Dzisiaj chciałabym przedstawić Wam górę o niezwykłej formie i historii: Pietra di Bismantova w Apeninach Północnym , w regionie Emilia-Romania.

Historia

Pietra di Bismantova znajduje się w zachodniej części regionu Emilia, tuż obok miasteczka Castelnovo ne’ Monti, 45 kilometrów od miasta Reggio-Emilia. Nie wiadomo, skąd pochodzi nazwa tej góry, ale przypisuje się jej korzenie etruskie lub celtyckie. Istnieją hipotezy, że te ludy wykorzystywały ją jako miejsce rytuałów religijnych, ze względu na jej niezwykłą formę.


Pewne jest, że góra była odwiedzana przez gatunek ludzki już w paleolicie. Znaleziono także ślady osadnictwa z epoki brązu. Według niektórych interpretacji to tam odbyła się opisana przez Tytusa Liwiusza walka Marka Emiliusza Lepidusa z Ligurami. Później, prawdopodobnie w VII wieku naszej ery, Rzymianie zbudowali tam zamek, castrum Bismantion, który w czasie najazdu na ziemie italskie został przejęty przed Longobardów. Z tej budowli nie zachowało się prawie nic, została zniszczona prawdopodobnie przez osuwającą się skałę, a jej istnienie zostało potwierdzone dzięki znaleziskom archeologicznym w XIX wieku.

W XVII wieku, na bazie istniejącego już wcześniej kościółka wybudowano tam erem benedyktyński. Benedyktyni opuścili klasztor kilka lat temu i niestety większość jego terenu jest obecnie zamknięta dla zwiedzających ze względu na niebezpieczeństwa osuwisk: w wyniku jednego z nich 13 lutego 2015 budynek został znacznie uszkodzony. Można jednak odwiedzić kościółek, w którym znajduje się kilka średniowiecznych obrazów, w tym Maria karmiąca, czczona jako dokonująca cudów.

Legendy i niedopowiedzenia

Według jednej z legend Pietrę di Bismantova zamieszkuje diabeł. Podobno w XVII wieku dwóch księży dowiedziało się, że na szczycie góry urządzany jest sabat. Zdecydowali się wynająć rycerza, aby wjechał na szczyt i rozgonił czarownice. Jednak, kiedy księża jedli kolację u zakonników we wspomnianym wyżej eremie, zapadł się sufit refektarza, a śmiałek wylądował martwy na stole. Tę śmierć miał spowodować właśnie demon żyjący na szczycie góry. Legenda przetrwała aż do naszych czasów i, choć to nieprawda, to w okolicach mówi się, że ostatni zamieszkujący erem zakonnik, don Edo Cabassi, był egzorcystą, co uchroniło go od śmierci osuwisku z 2015 roku.

Być może też ze względu na tę legendę, wiele osób, niestety, wybiera Bismantovę jako miejsce samobójstwa. Jest ona jeszcze bardziej spotęgowana doniesieniami o niezidentyfikowanych, unoszących się w powietrzu świetlistych kulach, które jacyś turyści mieliby zobaczyć na szczycie wzgórza i które ciekawią poszukiwaczy UFO.

Kolejna legenda, czy też raczej historia, której autentyczność ciężko potwierdzić, związana jest z kościołem i znajdującym się w nim obrazem Marii karmiącej. Podobno w przedchrześcijańskich czasach lokalna ludność (czyli Etruskowie lub Ligurzy) czcili górę jako boginię. Te wierzenia miałyby przetrwać i później lokalna ludność identyfikowała Bismantovę z Maryją. Dlatego właśnie benedyktyni zdecydowali się poświęcić kościół Matce Boskiej i sprowadzić wspominany wyżej obraz.

Mówi się także, że Bismantovę odwiedził Dante. Nie wiadomo jednak, czy rzeczywiście tak było i kiedy. Niektórzy dantolodzy uważają, że widział ją w 1306 roku i że prawdopodobnie wspiął się na szczyt. Opisana w Boskiej komedii góra czyśćcowa jest zaskakująco podobna do góry z Castelnovo ne’ Monti: wysoka, przypominająca wyspę, z płaskim szczytem. Zresztą Dante wymienia Bismantovę w IV pieśni Czyśćca.

Turystyka

Dante pewnie musiał się nieźle wysilić, aby znaleźć się na szczycie Bismantovy. Teraz jednak jest już łatwiej. Najwygodniej na pewno wjechać autem i zostawić je na parkingu na początku ścieżki prowadzącej na górę. Jednak dla niezmotoryzowanych dotarcie do Bismantovy również nie stanowi problemu: z dworca autobusowego w Reggio Emilia co pół godziny odjeżdżają autobusy do Castelnovo ne’ Monti. Droga z przystanku na szczyt jest dosyć długa, ale warta zachodu.

Przed wejściem na szczyt (nie najłatwiejszym, ale do pokonania, nawet jeśli nigdy nie chodziliście po górach) warto zatrzymać się na placu Dantego, który jest rodzajem tarasu widokowego. Roztacza się z niego piękny widok na okoliczne góry. Później możemy odwiedzić kościół oraz część klasztoru.

Niewątpliwie Bismantova jest najbardziej atrakcyjna dla miłośników wspinaczki, ale uwaga: trasy są dosyć trudne i polecane doświadczonym sportowcom. Szczególnie popularna jest via ferrata, czyli droga wyposażona w ułatwiającą asekurację stalową linę (jej fragment da się przejść bez sprzętu, potem jednak jest potrzebny).

Osobiście bardziej niż sportowe przygody cenię sobie dobrą kuchnię: nie zawiodła mnie pod tym względem znajdująca się niedaleko eremu restauracja. Ceny nie są wyższe niż w przeciętnej restauracji w regionie, a dania – lokalne przysmaki, takie jak chleb gnocco fritto, dziczyzna i tortellini oraz klasyczne włoskie potrawy, na przykład risotta – są naprawdę pyszne.

Jeżeli chcecie zobaczyć miejsce niezwykłe, a przy tym trochę zboczyć z turystycznych szlaków, serdecznie polecam wycieczkę na Pietrę di Bismantova przy okazji pobytu w Emilii-Romanii. Nie rozczarujecie się, szczególnie jeżeli jesteście miłośnikami górskich krajobrazów.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.