La Befana vien di notte…

W polskiej tradycji 6 stycznia, czyli Święto Trzech Króli, nie jest obchodzone szczególnie uroczyście, a dopiero niedawno stało się dniem wolnym od pracy. Za to we Włoszech od dawna było to bardzo ważne wydarzenie, szczególnie dla dzieci, gdyż to wtedy czarownica Befana przynosi im prezenty. Podobnie jak Mikołaj w krajach anglosaskich napełnia cukierkami i podarkami pozostawione przy kominku skarpety: dla niegrzecznych dzieci ma węgiel lub, w niektórych włoskich regionach, czosnek. Skąd wzięła się ta tradycja?

Imię wiedźmy wzięło się od włoskiej nazwy tego święta, Epifanii . W potocznym języku to greckie słowo upraszczano do Bifania lub Befania, a stąd już bardzo blisko do Befany.

Podobnie jak wiele innych tradycji świątecznych ten zwyczaj ma pogańskie korzenie. Początek stycznia był ważny dla mieszkańców Italii już w X wieku przed naszą erą i wiązał się z celtyckimi wierzeniami dotyczącymi rytuałów przejścia ze starego roku do nowego. W III w. naszej ery Aureliusz ustalił na 25 grudnia datę święta Sol Invictus, czyli Słońca Niezwyciężonego. Przez 12 kolejnych nocy, czyli do 6 stycznia bogini Diana wraz z innymi boginkami płodności przelatywała nad polami, czyniąc je żyznymi. Dodatkowo przez 12 nocy palono pień dębu, a z powstałego węgla odczytywano wróżby na nadchodzący rok (być może stąd wziął się zwyczaj przynoszenia węgla dla niegrzecznych dzieci).

Kościół katolicki starał się godzić dawne zwyczaje ze swoją liturgią, stąd ustalenie daty święta Epifanii na 6 stycznia i przyzwolenie na wiarę w przynoszącą prezenty czarownicę. Święto Epifanii symbolizuje też przejście ze starego roku do nowego, dlatego w niektórych włoskich regionach, szczególnie w Lombardii, w Emilii-Romanii i w północno-wschodnich Włoszech na początku stycznia pali się kukłę przypominającą staruszkę lub staruszka (zwyczaj bardzo podobny do naszego topienia Marzanny).

O święcie Befany zaczęto mówić w XIII wieku, wtedy jednak było ono związane głównie z pożegnaniem starego roku. W XV wieku pojawiły się Befany w liczbie mnogiej jako straszące dzieci wiedźmy. W XVI wieku pozostało ich dwie: jedna zła, a druga dobra, dopiero później w XVIII i XIX wieku zaczęto wierzyć w Befanę w dzisiejszej formie, czyli staruszkę latającą na miotle i przynoszącą podarunki. Współcześnie Befana przedstawiana jest jako zaniedbana starsza pani z zakrzywionym nosem, długimi siwymi włosami, brodawkami, ubrana w podarte lub połatane ubrania, z głową zawsze nakrytą spiczastym kapeluszem lub chustą. Mówi się, że nie lubi towarzystwa, ale uwielbia jedzenie i picie (w końcu jest Włoszką), dlatego dzieci często zostawiają dla niej ciastka lub nawet kieliszek wina.

Od końca XIX wieku na Piazza Navona w Rzymie odbywa się jarmark świąteczny, zwany Mercato della Befana. Przez wiele lat zmagał się z zalewem tandety, ale na szczęście ostatnio znów można na nim kupić przede wszystkim wyroby rzemieślnicze, głównie zabawki i ozdoby świąteczne, a także słodycze. Niektórzy ze sprzedawców kontynuują wielopokoleniowe tradycje, ich rodzice czy dziadkowie w tym samym miejscu sprzedawali ręcznie robione ozdoby choinkowe czy lalki. Wiele osób poleca odwiedzenie stoiska lalkarza Massimiliano, na którym można znaleźć nie tylko marionetki przedstawiające postaci z komedii dell’arte czy baśni, lecz także polityków i bohaterów współczesnych kreskówek.

Najbardziej znana chrześcijańska legenda o Befanie głosi, że Trzej Królowie (wł. Re Magi) poprosili ją o wyruszenie z nimi i zaniesienie darów Dzieciątku Jezus. Befana nie zgodziła się, ale później zaczęła żałować swojej decyzji, dlatego wyruszyła w świat, w każdym domu po drodze zostawiając podarunki, w nadziei na to, że w którymś z nich mieszka Jezus.

Na przykładzie Befany widzimy, że większość włoskich zwyczajów jest wynikiem przemieszania starożytnych wierzeń i tradycji chrześcijańskiej. Możemy też pozazdrościć włoskim dzieciom – w Boże Narodzenie prezenty przynosi im także Święty Mikołaj!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *