„Nie lubię pana, Panie Fellini”. Giulietta Masina w polskim wydaniu

Dzisiaj, 22 lutego, obchodzimy urodziny jednej z najważniejszych postaci włoskiego kina, Giulietty Masiny, słynnej Gelsominy z La Strady, a prywatnie żony mistrza Cinecittà, Federica Felliniego. Co ciekawe za kilka dni, 25 lutego, swoje święto będzie miała Małgorzata Bogdańska, polska aktorka teatralna, która wraz ze mężem, reżyserem Markiem Koterskim, stworzyła niezwykły projekt na cześć włoskiej pary. Efekt ich pracy to monodram Nie lubię pana, Panie Fellini. Najbliższy spektakl odbędzie się już jutro, 23 lutego w Dzikiej Stronie Wisły w Warszawie.

W cieniu geniusza

Nie lubię pana, Panie Fellini to pełna emocji historia o artystycznych i prywatnych doświadczeniach pary wielkich postaci, których drogi zeszły się na początku ich kariery zawodowej i biegły razem przez pół wieku. Opowiedziana ustami Giulietty-Małgorzaty przedstawia życie wybitnej aktorki u boku mistrza włoskiej kinematografii, znajdującego się zawsze w centrum zainteresowania – także najpiękniejszych kobiet świata.

Federico Fellini z Marcellem Mastroiannim i Sophią Loren

Wielka kobieta

Giulietta Masina była dla Felliniego ogromnym wsparciem i najlepszym doradcą, wnosiła do jego życia harmonię, dodawała mu siły. Choć wiadomo, że Federico nie zawsze opierał się względom innych kobiet, to nikt nie miał wątpliwości, że to właśnie ona była miłością jego życia.

Reżyser nigdy zresztą nie ukrywał, ile zawdzięcza żonie. To dla niej stworzył największe role, wśród nich te, które przyniosły mu dwa z pięciu otrzymanych Oscarów. Ostatnią statuetkę za całokształt twórczości zadedykował właśnie Giulietcie, a gdy pod koniec życia dowiedział się o jej chorobie, to – sam będąc w ciężkim stanie – przejechał pół Włoch, by spędzić przy niej ich 50. rocznicę ślubu. Zmarł następnego dnia na zawał serca, a żona dołączyła do niego kilka miesięcy później.

Federico Fellini i Giulietta Masina

Rodzinne tragedie

Małżeństwo Felliniego i Masiny było wielokrotnie wystawione na ciężkie próby. Jednak te najtragiczniejsze momenty w życiu jeszcze bardziej zbliżyły ich do siebie. Były nimi poronienie Giulietty w wyniku upadku ze schodów oraz śmierć ich syna Piera Federica, który zmarł kilka tygodni po porodzie.

Para nigdy nie doczekała się innych potomków, choć oboje kochali dzieci. Giulietta do śmierci sprawowała zresztą funkcję pierwszej włoskiej ambasadorki UNICEF (w 1979 roku pojawiła się w tej roli na 19. edycji festiwalu Zecchino d’Oro, o którym pisaliśmy jakiś czas temu).

Kocham, nie lubię

Pomimo silnego uczucia i przyjaźni między małżonkami Fellini nie zawsze dobrze traktował swoją ukochaną. Giulietta cierpliwie znosiła jego skoki w bok oraz inne upokorzenia. I nikogo to nie dziwiło – powszechnie uważa się, że artyście można pozwolić na więcej. Ale czy rzeczywiście tak jest? Na to pytanie próbuje odpowiedzieć monodram, w którym wydarzenia z życia prywatnego Giulietty przenikają się z jej największymi rolami, nadając całości uniwersalny charakter.

Giulietta i jej kreacje

Ile właściwie łączy Giuliettę z granymi przez nią postaciami – kobietami często naiwnymi, pełnymi zapału i nadziei, osadzonymi w okrutnych realiach świata? To kolejne pytanie, które można sobie postawić, oglądając tę sztukę. Na dramat doświadczonej przez życie aktorki nakładają się dramaty granych przez nią postaci. W jednym momencie widzimy młodą Masinę, by za chwilę rozpoznać szaloną, grającą na trąbce Gelsominę z La Strady, Cabirię z Nocy Cabirii czy stepującą Amelię z Ginger i Freda.

Plakaty wybranych filmów z Giuliettą w roli głównej

Biała walizka na czarnym tle

Giulietta Masina, którą uważano zresztą za Chaplina w spódnicy, tworzyła wybitne, tragikomiczne kreacje. Małgorzata Bogdańska postawiła więc sobie poprzeczkę bardzo wysoko. Cały monodram opiera się tylko na jej grze. Brak bowiem jakiejkolwiek scenografii, aktorka pojawia się na scenie jedynie z białą torbą podróżną z charakterystycznymi dla Felliniego i Masiny rekwizytami – melonikiem, nosem klowna, trąbką, strojami itp.

Małgorzata Bogdańska na scenie

Walizka pełni bowiem kluczową funkcję w teatrze Bogdańskiej i Koterskiego. Stanowi właściwie punkt wyjścia do powstania całego projektu. Reżyser powiedział kiedyś: „Kobieta z walizką, a w niej całe życie. Cały kosmos jest w codzienności”. Co więcej, także jej kolor nie jest przypadkowy – sztukę utrzymano w czarno-białej konwencji na cześć starej kinematografii.

Kukła

Jednym z przedmiotów obecnych na scenie jest duża, szmaciana kukła, która ma reprezentować Felliniego. Choć to jego nazwisko pojawia się w tytule monodramu  – taki zabieg daje jasno do zrozumienia, że tym razem jego postać schodzi na dalszy plan. Reżyser odgrywa więc jedynie rolę tła, jednego rekwizytu, który jednak zawsze towarzyszy Giulietcie.

Ujęcie z monodramu

Śladami mistrzów

Małgorzata Bogdańska to prywatnie wielka miłośniczka Masiny. Zafascynowały ją nie tylko kreacje włoskiej artystki – zwłaszcza te cyrkowe – lecz także jej życie. Zagranie swojej idolki było wielkim marzeniem Bogdańskiej, które spełniło się przede wszystkim dzięki mężowi. To on był pomysłodawcą „Teatru w walizce”, projektu mającego na celu docieranie do różnej publiczności i do najdalszych zakątków świata. Do tej pory w jego ramach wystawiono dwa monodramy: Moja droga B i Nie lubię Pana, panie Fellini.

Małgorzata Bogdańska i Marek Koterski

Przygotowania do sztuki trwały długo i poza biernym zgłębianiem wiedzy na temat życia i twórczości Masiny i Felliniego polegały także na wyprawie do Włoch śladami mistrzów. Małgorzata Bogdańska i Marek Koterski odwiedzili Rzym, Rimini, a także cmentarz, na którym spoczywają artyści. Co więcej na potrzeby sztuki i z miłości do Giulietty Małgorzata zaczęła uczyć się gry na trąbce, stepowania, a także włoskiego.

Jak zdradza sama aktorka, jej celem nie było wcale wierne odtworzenie postaci idolki i jej dokonań aktorskich:

Do monodramu wybraliśmy te filmy, które były mi najbliższe. Nie chciałam naśladować Giulietty. Potrzebowałam zbliżyć się do niej poprzez czytanie o niej, podróż jej śladami. Przypomniało mi się zdanie Krystiana Lupy: „aktor gra na swoim człowieku”. Reżyser spektaklu cały czas mi powtarzał, że mam stwarzać, a nie odtwarzać. Dlatego ta Giulietta jest „moja”. Ma moją fizyczność, moje serce i moją duszę.

Na włoskiej scenie

Niedługo spełni się kolejne marzenie Małgorzaty – wystawienie monodramu na włoskiej scenie. Para artystów wybiera się bowiem w tournée po Europie. Pierwszym przystankiem „Teatro in valigia in giro per l’Europa” będzie Turyn. A wszystko dzięki współpracy z turyńskimi aktorami, Beatą Dudek i Davidem Capostagno, tworzącymi teatr Mangrova (autorów włoskiego spektaklu Wariata i zakonnicy Witkacego), którzy pokochali projekt i zdecydowali się na promowanie tej formy sztuki także w Italii. Już we wrześniu w ramach festiwalu ISAO odbędzie się pokaz „teatrów w walizce” z trzech krajów: Polski, Czech i Włoch, a kluczowym spektaklem będzie właśnie Nie lubię pana, Panie Fellini.

Monodram zostanie wystawiony po polsku, a włoska publiczność będzie mogła śledzić akcję dzięki napisom. Co więcej, jak zdradza sama aktorka, po włosku odegrane zostaną trzy wplecione w monodram scenki z filmów z Giuliettą w roli głównej.

Przy okazji warto też wspomnieć, że w ramach tego festiwalu odbędzie się także retrospektywa filmów Marka Koterskiego i Federica Felliniego. Pokazy odbędą się w prestiżowym Cinema Massimo, a całemu przedsięwzięciu będzie patronować Narodowe Muzeum Kina.

Krok po kroku

Prace nad włoską wersją monodramu trwają od dawna, a ich efekty możemy śledzić na fanpage’u Teatru w walizce. Obecnie aktorka ćwiczy sceny z włoskich filmów.

Ujęcie Małgorzaty na jednej z prób

Warto też wspomnieć, że monodram został przełożony na włoski przez tłumaczkę i nauczycielkę Bogdańskiej, Małgorzatę Kościańską (Girotondo di parole). To właśnie ona przygotowuje aktorkę językowo, a także wspiera projekt marketingowo.

***

Zagranie Giulietty Masiny nie jest bynajmniej łatwym zadaniem, zwłaszcza gdy chce się dać także coś od siebie. Jeszcze trudniej oddać atmosferę filmów Felliniego oraz jedną tylko postacią przekazać cały wachlarz emocji. Tego właśnie dokonała Małgorzata Bogdańska i jej wersja Giulietty – kobiety, żony, aktorki, z jednej strony postaci niezwykłej, a z drugiej uniwersalnej, z którą w mniejszym lub większym stopniu się może zidentyfikować każdy. Warto się wybrać do Dzikiej Strony Wisły, by obejrzeć monodram, a przy okazji by uczcić urodziny dwóch Giuliett – włoskiej i polskiej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *