Markiza, wamp i ikona – czyli niezapomniana Luisa Casati

Czy słyszeliście kiedyś o markizie Casati? Jeśli nie, to zdecydowanie musicie to nadrobić. Uważa się, że zaraz po Matce Boskiej i Kleopatrze jest ona najczęściej portretowaną kobietą wszech czasów! Trudno się dziwić. Jej porażający (a dla niektórych i przerażający) wygląd, idealnie dopracowane kreacje, w pełni przemyślany sposób bycia, a także otaczające ją bogactwo i aura skandalu zagwarantowały jej stałe miejsce w historii. Markizę nie było też trudno sportretować w wyrazisty sposób uważała się bowiem za chodzące dzieło sztuki i robiła wszystko, by to przekonanie podzielali też inni. A fanów miała wielu. W tym jednego niezwykle wiernego Gabriela D’Annunzia.

Jeden z najbardziej znanych portretów markizy, namalowany przez Augustusa Edwina Johna

Bawełniana księżniczka

Na początku nic nie zapowiadało tego, że przyszła markiza będzie ikoną mody i symbolem ekstrawagancji. Urodziła się w Mediolanie w 1881 r. jako córka bajecznie bogatego potentata bawełny, Alberta Ammana, i jego żony Lucii Bressi. Była ich drugą córką dość nieśmiałą i zahukaną. Wychowywano ją jak księżniczkę, z dala od świata.

Szczęśliwe dzieciństwo Luisy zakończyło się jednak, gdy w wieku 13 lat została sierotą i wspólnie z siostrą odziedziczyła wielką fortunę. Pod opiekę wziął je wówczas stryj, który zadbał, by dziewczęta zdobyły właściwe wykształcenie i w odpowiednim wieku wyszły za mąż. Wtedy też znalazł im wystarczająco utytułowanych partnerów życiowych. W 1900 roku Luisa Amman poślubiła markiza Camilla Casati Stampę di Soncino, a rok później urodziła się ich jedyna córka, Cristina, nosząca imię po idolce swej matki, zasłużonej patriotce, Cristinie Trivulzio di Belgiojoso.

Wielka przemiana

Życie markizy potoczyłoby się pewnie dalej zupełnie przeciętnie, gdyby pewnego dnia na polowaniu nie spotkała właśnie Gabriela D’Annunzia. Pisarz tak ją zafascynował, że sama uległa magii dekadentyzmu i całkowicie odmieniła nie tylko swój wizerunek, ale i całe życie.


Szkic przedstawiający Casati z 1912 r. /flickr”Art Gallery ErgsArt – by ErgS/public domain/

Od tej pory Luisa zdecydowała się porzucić męża i malutkie dziecko, by skupić się na życiu towarzyskim i kreowaniu własnego image’u. Ze zwykłej (choć wyjątkowo bogatej) kobiety przemieniła się w kogoś, kto nagle zaczął przykuwać powszechną uwagę i być na ustach wszystkich.

Markiza oczami Keesa van Dongena

W ramach przemiany markiza zaczęła nosić prawie tylko czerń i biel. Używała tyle pudru, że jej skóra zdawała się wręcz alabastrowa (albo, jak określali inni trupio blada). Oczy malowała czarną mieszanką ziół (kholem), usta podkreślała krwistą czerwienią. Zawsze doklejała sobie długie sztuczne rzęsy. Używała też atropiny, która sprawiała, że oczy markizy lśniły i miały nienaturalnie rozszerzone źrenice. Wizerunek dopełniały ogniście rude, krótkie i nastroszone włosy. Tak, zdaniem wielu Luisa Casati wyglądała jak… żywy trup.

Markiza uważała, że to najlepsze zdjęcie, jakie jej zrobiono. /flickr/PROcea +/CC BY 2.0/

Bogactwo, splendor i szokowanie towarzystwa

Ale sama zmiana wyglądu nie wystarczyła ekstrawaganckiej markizie. Ona po prostu kochała robić show. Dużą część swojej fortuny wydała na pałace, których wystrój miał tworzyć odpowiednie tło dla niezwykłej bogaczki. Pokoje, podobnie jak stroje hrabiny, utrzymane były w barwach czerni i bieli, chłodne, zachwycające i bardzo oryginalne.

Przechadzającej się po nich Casati towarzyszyły dzikie zwierzęta białe pawie, węże, kosy, charty, a nawet gepardy. Kiedyś miała podobno opłacić całą grupę eskortujących ją czarnoskórych mężczyzn pomalowanych na złoto!

Giovanni Boldini „La marchesa Luisa Casati con penne di pavone”, 1915 r., Galleria Nazionale d’Arte Moderna

Także zachowanie markizy było obliczone na efekt. Mówiła mało, planowała każdy swój gest, a najważniejszym momentem wieczoru zawsze było jej wejście wyliczone tak, aby przykuć powszechną uwagę.

Nie zdziwi Was zapewne fakt, że jednym z ulubionych miast Luisy była Wenecja ze swoim wystawnym karnawałem. Drugie miejsce w jej sercu zajmował Paryż (choć zdarzało się, że ta kolejność ulegała zmianie). Lubiła też podróżować (co mogło wynikać z faktu, że jej pojawienie się w nowym miejscu było zawsze atrakcją i pozwalało Luisie na podtrzymywanie otaczającej jej mgiełki tajemnicy).

Życie w przepychu, śmierć w samotności

Wokół życia miłosnego Luisy krąży wiele legend. Uważa się, że markiza mogła mieć romans nie tylko z D’Annunziem, ale i z miłością jego życia Eleonorą Duse. Pewnym jest natomiast, że jej relacja z poetą przetrwała wiele lat. Luisa, jako symbol ekstrawagancji, musiała go fascynować.

W 1924 r. Casati została pierwszą Włoszką, która otrzymała rozwód kościelny. Niewiele jednak zmieniło to w jej życiu na męża i córkę od lat nie zwracała już najmniejszej uwagi, skupiona na kolejnych próbach zszokowania opinii publicznej, m.in. poprzez organizowane przez siebie głośne przyjęcia.

Portret markizy wykonany przez Maria Natale Biazzi (Collezione Paolo Schmidlin)

Choć dysponowała ogromną fortuną, ostatnie lata życia markizy minęły pod znakiem gigantycznych długów (była zadłużona na około 25 milionów dolarów!). „Żywa sztuka” wydała majątek nie tylko na rezydencje, bale i podróże, ale także na spektakularne stroje, które przeszły do historii.

Luisa Casati zmarła samotnie na wylew w 1957 r.


Markiza uwielbiała szokować oryginalnymi kreacjami

 

Inspiruje i zachwyca do dziś

Królowa dekadentyzmu nie została jednak zapomniana, a jej nazwisko regularnie rozbrzmiewa w świecie mody. Inspirowane nią kolekcje wydali m.in. Dior, Alexander McQueen, Omar Mansoor czy Karl Lagerfeld. Georgina Chapman i Keren Craig założyli nawet w Wielkiej Brytanii markę odzieży o nazwie Marchesa. Zgadniecie, do kogo odnosi się tytuł?

Luisie poświęcono także komiks. Nosi on tytuł La Casati. La musa egoista, a jego autorką jest Vanna Vinci.

Na zakończenie warto przytoczyć wiersz napisany przez Jacka Kerouaca zainspirowanego portretem hrabiny namalowanym przez jej ulubionego malarza (a prywatnie także kochanka) Augustusa Johna. Tłumaczenie pochodzi z książki Macieja A. Brzozowskiego pt. Boskie. Włoszki, które uwiodły świat.

autor: Augustus John

Chorus 74

Markiza Casati
Jest żywą lalką
Przyczepiona do mojej ściany
W Skid Row we Frisco
Jej oczy są ogromne
Jej skóra błyszczy
Niebieskie błękitne żyły
Włosy czerwone szalone
Ramiona słodkie i szczupłe
Kochaj ją
Kochaj ją
Śpiewa morze
W szepcie błękitu
Na tle 
Augustusa John
De Johna

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *