Pięć włoskich miast, które kocham: oczami Anety

Zaczynasz zwiedzać Włochy. Na początku zachwycasz się Rzymem, Florencją, Wenecją. Kiedy jednak przyjeżdżasz tu po raz kolejny, powoli odnajdujesz swoje miejsca, do których chętnie wracasz, czy to fizycznie, czy też wspomnieniami. Zaczęłam podróżować do Włoch 7 lat temu. Wiele razy dzieliłam się z Wami tym, czego nauczyłam się o tym kraju. Tym razem chciałabym jednak opowiedzieć o moich prywatnych uczuciach wobec różnych włoskich miast.

Nie są to opinie eksperta, ani nawet „obieżywłoszki”: nie byłam w wielu ważnych miejscowościach, nie zwiedziłam też wszystkich regionów. Może komuś zabraknie Florencji (nie przepadam), Wenecji (nie byłam), Bergamo (nie zachwyciło). Chętnych zapraszam na moje giro d’Italia. Kolejność od północy do południa, nie do końca chcę wartościować te miasta. W każdym punkcie wyróżniam moje trzy ulubione miejsca (starałam się, żeby to nie były oczywiste zabytki typu Koloseum ). Na początku miast miało być 10, ale uświadomiłam sobie, że wtedy artykuł byłby zbyt długi. Jeśli spodoba się Wam pomysł, chętnie będę kontynuować listę.

MILANO

Nikt nie lubi Mediolanu poza mediolańczykami. Przybyli zewsząd Włosi i cudzoziemcy narzekają na korki, upał, zimno, smog, mgłę, snobizm, przestępczość i nieskończoną ilość innych problemów.

Mediolan był pierwszą wielką europejską metropolią, którą odwiedziłam, nie licząc Warszawy. Kiedy tam przyjechałam po raz pierwszy jako 21-letnia dziewczyna, wciąż z kompleksem prowincjonalnego pochodzenia (wychowałam się na Podkarpaciu), byłam, przyznam, oszołomiona monumentalnością Piazza del Duomo, wielkością miasta (choć nie jest wcale większy od Warszawy, a taki mi się wydawał), drogimi butikami, pięknie i modnie ubranymi ludźmi, ruchem i gwarem. Oszołomiona, ale też zachwycona: od zawsze ciągnęło mnie do wielkich miast.

Spędzałam wakacje na praktykach w małym, lombardzkim miasteczku i dzięki temu mogłam dosyć często przyjeżdżać pociągiem do stolicy mody. Zaczęłam odkrywać jej inne atuty: przebogate życie kulturalne, sklepiki z alternatywną modą przy kanałach, ukryte zabytki, olbrzymie parki. To właśnie za to pokochałam to miasto jeszcze bardziej. Nie ukrywam też, że ze wszystkich miejsc we Włoszech to Mediolan najbardziej przypominał mi ukochaną Warszawę.

Ulubione miejsca:

Museo del Novocento: miejsce, które według mnie idealnie łączy współczesność z tradycją. Nowoczesny budynek wpisuje się w Piazza del Dumo, a katedrę możecie zobaczyć z jego wnętrza, bo niektóre ściany są przeszklone. Kolekcja sztuki też jest rewelacyjna, znajdziecie tam prace takich twórców jak Kandinskij, Klee, Modigliani, Boccioni czy de Chirico.
Parco Sempione: kocham miasto, masę i maszynę, ale jak dla mnie każda metropolia potrzebuje parku. Parco Sempione to ogromny, piękny park w stylu angielskim, idealny na wyciszenie i zaplanowanie trasy dalszych spacerów po mieście. Polecam szczególnie jeziorko.

Naviglie: cudna dzielnica nad resztkami (niestety) mediolańskich kanałów, pełna knajpek z muzyką na żywo i sklepów vintage.

GENOVA

Genuę polubiłam zanim jeszcze tam pojechałam, a to ze względu na piosenki cantautori genovesi, szczególnie Fabrizia de Andrè. Po przyjeździe zakochałam się, jak możecie podejrzewać, jeszcze bardziej. Miasta portowe mają dla mnie jakiś szczególny urok, a w Genui portową atmosferę czuć bardzo. Do tego zawsze zachwycają mnie wzgórza nad morzem (wiadomo, w Polsce tego nie ma). Miasto Kolumba, mimo że na północy, ma w sobie coś z południa Włoch, jeden genueńczyk powiedział mi, że jego mała ojczyzna jest jak Napoli del Nord (oczywiście, powtórzyłam to potem koledze z Neapolu i śmiertelnie się obraził).

Ulubione miejsca:

– Stare Miasto: chyba żadne inne stare miasto, nawet słynne sieneńskie czy przecudne neapolitańskie, nie ma dla mnie tyle uroku. Ostatniego dnia nie chciałam jechać nad morze (a morze kocham), żeby tylko po raz ostatni przejść się po tych ciasnych uliczkach (po genueńsku caroggi). Dla fanów włoskiej muzyki obowiązkowa wizyta na Via del Campo!
– Port: ulubione miejsce spacerów dla genueńczyków i turystów, najlepsze dla wszystkich miłośników podróży, historii i żeglugi.
– Boccadasse: stara dzielnica marynarzy i rybaków, pełna uroczych uliczek pnących się w górę (po genueńsku creuze), wypełnionych kolorowymi domkami. Turyści tu przyjeżdżają, ale nie ma ich tak wielu jak w centrum, w związku z czym mieszkańcy są bardzo zainteresowani rozmową z nimi: w ciągu kilku godzin porozmawiałam z chłopakiem w moim wieku o literaturze (zauważył, że czytam Calvina), z emerytowanym marynarzem o morzu i życiu oraz wywołałam kłótnię dwóch starszych pań (kłóciły się o to, który ze słynnych genueńskich artystów mieszkał w Boccadasse i w młodości chciał się umówić z jedną z nich, stanęło na Gino Paolim).

ROMA

Aż głupio mówić, czy pisać o Rzymie… Wiecznego Miasta nie może jednak zabraknąć na tej liście. Poza zabytkami pokochałam go także za bogate i wesołe życie nocne, przepyszne lodziarnie na każdym kroku oraz za to, że potrafi być piękny i zaskakujący także poza centrum.

Ulubione miejsca:

MAXXI: Museo nazionale delle arti del XXI secolo: w budynku projektu Zahy Hadid mieszczą się najlepsze dzieła sztuki współczesnej. Przy każdej wizycie w Rzymie starałam się tam wpaść, żadna z wystaw mnie jak dotąd nie rozczarowała.
Cmentarz Anglików: niektórzy uważają zwiedzanie cmentarzy za dziwny zwyczaj, ale potrafią być naprawdę ciekawe (przeczytajcie artykuł Pameli o cmentarzu w Mediolanie). Na Cmentarzu Anglików nagrobki są przepiękne, roślinność bujna, a nazwiska wielkie: Antonio Gramsci, Dario Bellezza, John Keats (pochowany w nagrobku bez nazwiska, z epitafium Here lies one whose name was writ in waterTutaj spoczywa ten, którego imię zapisano na wodzie). Poza tym: kotki, kotki, kotki, dzikie, ale zadbane i łaszące się: jeden siedział mi na kolanach przez pół godziny.
EUR: kontrowersyjny wybór, ale w tej dzielnicy naprawdę zobaczycie kawałek współczesnej historii. Gratka dla miłośników architektury.

NAPOLI

Powiedzmy sobie szczerze: kochasz albo nienawidzisz. Tak, jest brudno (chociaż porozrzucane śmieci trafiają się prawie wszędzie we Włoszech). Tak, wiele budynków się rozpada, jest chaotycznie i głośno. Dla mnie nic nie jest w stanie przesłonić piękna i charakterystycznej, trudnej do opisania atmosfery tego miasta.

Ulubione miejsca:

Via San Gregorio Armeno: czyli ulica, przy której kampańscy rzemieślnicy przez cały rok sprzedają figurki, przede wszystkim do słynnych neapolitańskich szopek. Koniecznie kupcie chociaż papryczkę na szczęście.
Herkulanum: uwaga, kolejna kontrowersja. Jeżeli macie mało czasu na zwiedzanie Neapolu i okolic, nie jedźcie do Pompejów, jedźcie do Herkulanum. Po Pompejach trzeba chodzić z nosem w przewodniku, a ruiny Herkulanum zachowały się dużo lepiej i bardziej można zrozumieć, jak wyglądało rzymskie miasto.


Bazylika św. Klary: długo zastanawiałam się, który z niezliczonych kościołów w Neapolu najbardziej lubię i jest to właśnie św. Klara. Panuje tam jakiś niezwykły dla tego miasta spokój, pewnie przez klasztorny charakter i gotycką architekturę.

Polecam też artykuł Julki o jeszcze jednym niezwykłym miejscu w Neapolu, Quartieri Spagnoli.

BARI

Bari to miasto, w którym mieszkałam najdłużej, więc siłą rzeczy zawsze będzie dla mnie trochę domem. Uwaga: we Włoszech nikt nie lubi stolicy Apulii, wszyscy Wam powiedzą, żeby się tam nie zatrzymywać i jechać od razu do Salento, nad morze: nie wierzcie im.

Ulubione miejsca:

Piazza del Mercantile: serce Starego Miasta. Jak zaczepi was pan w zielonym kapeluszu z cekinami, nie bójcie się, to Michele, zawsze tam chodzi i rozmawia z turystami. Zróbcie sobie z nim zdjęcie i może dajcie parę euro. Tak sobie czasem myślę, że najszczęśliwsza w życiu to byłam, siedząc koło fontanny na tym właśnie placyku i popijając Peroni za 1 euro.
Lungomare: tą nadmorską promenadą naprawdę można spacerować godzinami. To super trasa, jeżeli macie mało czasu na zwiedzanie, bo poprowadzi Was od starego miasta poprzez praktycznie wszystkie najważniejsze budynki.

Teatro Petruzzelli: przepiękny i na zewnątrz, i wewnątrz. Jeżeli jesteście miłośnikami opery, pamiętajcie o tym miejscu, bo bilety są tańsze niż gdziekolwiek indziej we Włoszech.

Przy okazji, przeczytajcie artykuł Kasi o tym, dlaczego św. Mikołaj jest patronem Bari.

To moja lista, a jakie są wasze ulubione miejsca we Włoszech?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *