Pogańska przypowieść – „Szczęśliwy Lazzaro” Alice Rohrwacher

Zdarza nam się oglądać filmy, przy których mamy wrażenie, że już je widzieliśmy. Rrozpoznajemy znane nam motywy, wątki, sposób przedstawienia świata na poziomie wizualnym i fabularnym. W przypadku innych produkcji twórcy eksperymentują, zabierając nas w nieodkryte jeszcze miejsca. Niektóre filmy są jednak oryginalne właśnie dlatego, że w niezwykły sposób zestawiają znane nam już konwencje. Do takich należy właśnie nowe dzieło włoskiej reżyserki Alice Rohrwacher, Szczęśliwy Lazzaro (Lazzaro Felice), nagrodzone nagrodą za najlepszy scenariusz na ubiegłorocznym festiwalu w Cannes.

Alice Rohrwacher nie jest zbyt znana w naszym kraju, chociaż ma na koncie wiele osiągnięć, w tym nagrodę Grand Prix festiwalu w Cannes za film Cuda (2014). W swoim najnowszym dziele reżyserka wraca na włoską prowincję, jednak przedstawia widzom zupełnie inną historię.

Alice Rohrwacher
Alice Rohrwacher

Niezwykła historia

Markiza Alfonsina de Luna (wspaniała kreacja niewidzianej już od dawna na dużym ekranie Nicoletty Braschi, znanej polskim widzom przede wszystkim z roli Dory w Życie jest piękne Begniniego), korzysta z faktu, że jej posiadłość, Inviolata, została odcięta od świata w czasie wielkiej powodzi i traktuje uprawiających dla niej tytoń ludzi jak chłopów pańszczyźnianych. Mieszkańcy wsi pracują niewolniczo bez zapłaty, nie dociera do nich cywilizacja, a ich dzieci nie chodzą do szkoły.

Jednym z mieszkańców tej wioski jest tytułowy Lazzaro, naiwny, poczciwy chłopak, który nigdy się niczemu nie sprzeciwia. Jest przez to wykorzystywany i wyśmiewany przez innych. Jak mówi w pewnym momencie markiza: „My wykorzystujemy ich, a oni wykorzystują tego biednego człowieka”.

Nicoletta Braschi jako markiza De Luna
Nicoletta Braschi jako markiza De Luna

Realistyczna baśń

Toskańska reżyserka w niezwykły sposób łączy baśniowość i fantazję z realizmem. Z jednej strony, otrzymujemy wiele sygnałów, które wskazują, kiedy i gdzie toczy się akcja, z drugiej zaś strony cały czas mamy wrażenie przypowieściowego i uniwersalnego charakteru Szczęśliwego Lazzara. Ma na to wpływ przenikająca cały film religijna symbolika: czytana przez jedną z bohaterek opowieść o świętym Franciszku i wilku z Gubbio oraz sam tytułowy bohater, przypominający świętego szaleńca, jurodiwego.

Ta właśnie symbolika oraz wierny, ale nakreślony z czułością portret najniższych warstw społeczeństwa przypomina filmy mistrzów włoskiego kina: zmarłego niedawno Ermanna Olmiego oraz pierwsze, czerpiące z neorealizmu obrazy Piera Paola Pasoliniego. Za to postać markizy wprowadza coś z dekadenckiej atmosfery dzieł Luchina Viscontiego. Nie są to przypadkowe nawiązania ani żadna służąca zachwyceniu widza gra intelektualna: dzięki nawiązaniom do przeszłości twórcom tego filmu udaje się pokazać, że mechanizmy klasowe [rządzące włoskim społeczeństwem się nie zmieniły, a portretowany przez Pasoliniego we Włóczykiju czy Mammie Romie sottoproletariato wciąż istnieje. Ponownie okazuje się, że najlepszym komentarzem są słowa markizy De Luna: „Istoty ludzkie są jak zwierzęta: uwolnienie ich oznaczałoby uświadomienie im ich niewolniczego położenia”. Alice Rohrwacher pokazuje, jak wielki wpływ na losy ludzkie ma pochodzenie klasowe i jak trudny, czasem wręcz niemożliwy, jest awans społeczny.

Reżyserka w swoich wypowiedziach podkreśla uniwersalny charakter filmu, nazywa go w jednym z wywiadów „pogańską przypowieścią”. Jednak Szczęśliwy Lazzaro opowiada też o bardzo konkretnym momencie w historii Włoch, który Rohrwacher nazywa przejściem od przeszłości do teraźniejszości, od czasu cyklicznego do czasu linearnego. Według niej, to przejście we Włoszech dokonało się w latach 80. Symboliczną datą, wymienioną także w omawianym dziele, byłby tu rok 1982, kiedy ostatnia pozostałość systemu feudalnego, umowy mezzadria, czyli połownictwa (dzierżawy w zamian za część zbiorów), zostały zniesione. Dla bohaterów to przejście nie jest ewolucją, lecz gwałtowną zmianą, która pozostawia ich oderwanymi od korzeni i zagubionymi. Trzeba jednak podkreślić, że nie mamy do czynienia tutaj z nostalgią za przeszłością czy jej idealizowaniem.

Profesjonaliści i debiutanci

Warto zwrócić uwagę na aktorstwo, przede wszystkim na wspaniałą rolę Alby Rohwacher, siostry reżyserki, jako dorosłej Antonii, jednej z mieszkanek wioski (na blogu możecie także przeczytać wywiad z Albą). Zaskakująco dobrzy są też debiutanci, przede wszystkim Adriano Tardiolo w tytułowej roli naiwnego i dobrego Lazzara oraz Luca Chikovani, młody, pochodzący z Gruzji muzyk jako egzaltowany, nastoletni syn markizy De Luna, Tancredi.

Alba Rohrwacher i Adriano Tandriolo
Alba Rohrwacher i Adriano Tardiolo

Ciekawe jest też to, że wprowadzono 54 aktorów nieprofesjonalnych – rolników, by odtworzyć prawdziwy klimat życia na wsi.

Kolejną zaletą filmu są zdjęcia autorstwa francuskiej operatorki Hélène Louvart, już po raz trzeci współpracującej z włoską reżyserką. Także na poziomie wizualnym widać inspirację mistrzami włoskiego kina.

Na film Szczęśliwy Lazzaro należy pójść z głową otwartą na nietypowy sposób narracji i pozornie nieprzystające do siebie elementy. Zdecydowanie go polecam, jak się okazuje włoskie kino, chociaż odwołuje się do dawnych wzorców, może nas jeszcze zaskoczyć.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.