Superman, czyli historia pewnego rękopisu

Mija rok od mojej podróży do Rzymu, podróży wyjątkowej, do której wciąż wracam myślami i którą, podejrzewam, jako miłośniczka literatury, wspominać będę do końca życia. W kwietniu 2015 roku udałam się do Wiecznego Miasta nie po to, by po raz kolejny zanurzyć się w jego architekturze, spacerować wąskimi uliczkami Zatybrza, czy też, tradycyjnie, wyruszyć na książkowe łowy, bo bancarelle to coś, czego w Rzymie nie brakuje. Nie, tym razem cel był jeden: Biblioteca Nazionale Centrale i pewien przechowywany tam rękopis.

Elsa Morante

Elsa Morante, która w tym czasie była bohaterką mojej powstającej pracy magisterskiej, to twórca do dziś owiany tajemnicą. Studia nad genezą jej prozy zdają się wskazywać zarówno na bezmiar inspiracji literackich, jak i odkrywać przed czytelnikiem poetkę, która narodziła się i pisała, stwarzając od podstaw własny mikrokosmos słowa. Wśród dzieł, składających się na stosunkowo niewielki korpus jej twórczości, z pewnością wymienić należy Wyspę Artura (L’isola di Arturo) czy Historię (La Storia), które sławę zyskały również dzięki swym filmowym adaptacjom.

Mnie zainteresowała ostatnia powieść zmagającej się już ze starością Morante, czyli wydana w 1982 roku Aracoeli, i co za tym idzie – tajemniczy Superman, projekt niedokończony i porzucony. Warto zaznaczyć, że na powstanie ostatnich tekstów Morante ogromny wpływ miało kilka faktów z jej życia, takich jak samobójcza śmierć partnera, amerykańskiego malarza, Billa Morrowa, trudna sytuacja materialna oraz morderstwo wieloletniego przyjaciela – Pasoliniego.

Vintage Superman

Pierwsze dotyczące Supermana notatki, zapisane odręcznie, odnaleźć można w zeszycie datowanym na 27 sierpnia 1975 roku. Zawiera on cztery różne szkice tej samej historii, z których jedynie pierwszy stanowi bezpośrednie odniesienie do postaci superbohatera. Warto podkreślić, że Morantiański Superman daleki jest od Nietzscheańskiej koncepcji nadczłowieka. Pierwszy szkic przedstawia bowiem bohatera lubującego się w spadaniu, zaś na kolejne zarysy fabuły składają się pojedyncze impresje, sceny z życia Supermana jako dziecka i dorosłego. Motywem wysuwającym się na pierwszy plan w ostatnim ze szkiców okazuje się pamięć, a właściwie tej pamięci utrata. Morantiański Superman cierpi bowiem na tajemniczą chorobę, polegającą na „nagłych uderzeniach snu” i „spadaniu w pustkę”. Często budzi się w przypadkowych miejscach – szpitalu bądź na stacji kolejowej. Pamięć, nośnik informacji kulturowej par excellence, zostaje zatem zestawiony z ciałem, które zawodzi. Superman, ponieważ nie posiada pamięci, jest kulturową carte blanche, powieścią otwartą i niezdefiniowaną, zaś noszący dopisek „Un’autobiografia” rękopis, okazuje się, w samym już zarysie, grą z formą narracji.

Co ciekawe w Supermanie pojawiają się pierwsze ślady postaci rodziców głównego bohatera Aracoeli, czyli diaboliczna matka o hiszpańskim pochodzeniu, nucąca w języku ojczystym Czarodziejski flet Mozarta, oraz ojciec – majętny Włoch, któremu zostaje zaślubiona. Innym wartym uwagi szczegółem jest zdjęcie pewnej peruwiańskiej rzeźby – krzyża, do którego przybite jest zdeformowane ciało Chrystusa. Jak twierdzi Simona Cives, badaczka rękopisów Morante, zdjęcie to przeklejone zostało przez pisarkę z zeszytu zawierającego projekt Supermana, do szkiców Aracoeli.

Czyżby więc kluczem do odczytania ostatnich tekstów Morante była koncepcja gnieżdżącej się pamięci winy? Z pewnością dzięki pisarce Włochy zyskały swego zaklętego w zapomnianym rękopisie Supermana – ofiarę niewypowiedzianego grzechu, negację superbohatera. A Manuele? W ostatnich, kierowanych do Aracoeli, słowach wyznaje:

– Chciałem ci powiedzieć, że wszystko mnie przeraża.
– A najbardziej co?
– To, że zgrzeszyłem.
– Ty! W czymże zgrzeszyłeś ty, biedne dzieciątko?
– We wszystkim. W czynach, w zamiarach, w pragnieniach, ale przede wszystkim w inteligencji. Inteligencja dana jest po to, by rozumieć. Mnie została dana, ale ja nic nie rozumiem. Nigdy nic nie rozumiałem i nic nie zrozumiem.
– Ale, dzieciątko moje malutkie, tu nie ma nic do zrozumienia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *