Turyn  – miasto parków, muzeów i słodkości. Co koniecznie trzeba zobaczyć?

Ze zdziwieniem odkryłam, że Turyn nie cieszy wśród italianistów i miłośników Belpaese dużą popularnością. Wielu nigdy nie było w dawnej stolicy Włoch, a części miasto kojarzy się po prostu z przemysłem i Fiatem (nazwa jest w końcu akronimem od zwrotu Fabbrica Italiana Automobili Torino).

Tymczasem Turyn jest naprawdę piękny, elegancki, oferuje bogate życie kulturalne, a na dodatek to jedno z najbardziej zielonych miast w Europie (jako jedyne włoskie miasto został uwzględniony w Treepedii, która analizuje liczbę drzew i terenów zielonych w metropoliach na podstawie obrazu z Google Maps).

Dużą zachętą do wybrania się na wycieczkę w ten zakątek Włoch jest też fakt, że WizzAir oferuje bezpośrednie loty z Warszawy do Turynu, które można kupić w naprawdę śmiesznych cenach (przygotujcie się jednak na polowanie na terminy, bo samolot nie kursuje na tej trasie zbyt często).

Dziś postaram się Was przekonać, że Turyn wart jest odwiedzenia!

pixabay.com/lutmarlon/public domain

Miasto byka

Jak to zazwyczaj bywa, nie jest jasne, skąd wzięła się nazwa miasta. Niektórzy upatrują jej w indoaryjskim słowie Taur oznaczającym górę (co jest całkiem możliwe, bo z Turynu widać przepiękne, zazwyczaj ośnieżone szczyty Alp Zachodnich).

Najczęściej jednak uważa się, że miasto zawdzięcza swoją nazwę bykowi (włoskiemu „toro”). Jest on bohaterem legendy o powstaniu Turynu.

Dawno, dawno temu nad rzeką Pad (zwaną wówczas jeszcze po łacinie Padus) mieszkał ponoć straszliwy smok. Był on prawdziwą zmorą mieszkańców, gdyż zionął ogniem, niosąc śmierć i cierpienie. Okoliczna ludność postanowiła więc wysłać do jego pieczary najpotężniejszego i najwytrwalszego byka, który mógłby zmierzyć się z bestią. Wybrano wojowniczego samca i napojono go magiczną miksturą z wody i wina, a następnie odprowadzono aż do lasu, w którym mieszkał smok.

Walka, jaką stoczyli, była długa i zacięta. Smok zionął ogniem, jednak byk opierał się płomieniom i atakował bestię swoimi twardymi rogami. Udało mu się pokonać smoka, ale zapłacił za to najwyższą cenę – sam także zginął wskutek odniesionych ran. Jego poświęcenie nie było jednak daremne, gdyż wdzięczni mieszkańcy uczynili go symbolem powstającego tam miasta, a także, biorąc z niego przykład, przyjęli sobie za zasadę, by nigdy nie odmawiać pomocy potrzebującym.

Każda legenda zawiera ponoć ziarno prawdy. Pewnym jest, że byk pozostał dla Turyńczyków bardzo ważny i dalej widnieje w ich godle.

Stolica zjednoczonych Włoch i miasto Fiata

Początki Turynu sięgają I w. p.n.e., kiedy to na tych terenach utworzony został obóz wojskowy. To właśnie starożytnym Rzymianom turyńczycy zawdzięczają układ głównych ulic w mieście.

Flickr.com/Fulvio Spada/CC BY-SA 2.0

Turyn rozwijał się powoli aż do 1559 r., kiedy to został uznany za stolicę Piemontu. Było to znamienne wydarzenie w historii miasta, gdyż 300 lat później Piemont odegrał znaczącą rolę w procesie Risorgimento (Zjednoczeniu Włoch), a w nagrodę jego stolica stała się stolicą całego nowopowstałego kraju.

Cóż, nie był to długi okres. Turyn cieszył się tytułem jedynie w latach 1861-1865, ale jego nieoficjalne wpływy trwały dużo dłużej. To tu przez lata zbierała się elita intelektualna, miały miejsce ważne wydarzenia kulturalne, tu rozwijała się secesja. Po dziś dzień to jeden z najważniejszych ośrodków kultury Północnych Włoch.

Kolejny znaczący okres w dziejach miasta rozpoczął się w latach 50. ubiegłego wieku, kiedy to w wyniku otwarcia tam zakładów Fiata Turyn zaczął przyciągać tysiące migrantów. Był to czas prawdziwego boomu gospodarczego i demograficznego. Do dziś miasto zajmuje czwarte miejsce pod względem liczby ludności we Włoszech.

Turyńskie „must see” na jeden dzień

Ciężko jest zmieścić w jednym dniu wszystko to, co trzeba koniecznie zobaczyć w Turynie, żeby poznać klimat tego miasta, ale spróbuję. Zacznijmy od stuprocentowych pewniaków.

Listę miejsc, które warto odwiedzić w Turynie, rozpoczynamy od budynku będącego symbolem tego miasta. Mole Antonelliana, słynna wieża, mieści się w historycznym centrum Turynu i jest widoczna z wielu miejsc (ze swoimi niemal 168 metrami wysokości przez wiele lat była najwyższą konstrukcją w Turynie). Budynek powstał w latach 1863-1889, a jego architektem był Alessandro Antonelli.

W wieży mieści się Narodowe Muzeum Kina (nowoczesne, ciekawie zaprojektowane, z możliwością oglądania filmów w nietypowych warunkach – istna gratka dla każdego kinomana), a także taras widokowy, z którego podziwiać można całe miasto.

Stamtąd warto się udać nad rzekę. Deptak nad Padem jest bardzo ładny i pozwala spojrzeć na Turyn z nieco innej perspektywy. Jego główną atrakcją jest most Wiktora Emanuela I prowadzący wprost do kościoła Gran Madre di Dio. Jeśli mamy jednak mało czasu, po odwiedzeniu kościoła warto wrócić na brzeg, na którym znajduje się Mole Antonelliana, bo to tam umiejscowione są główne atrakcje Turynu.

Dwa najsłynniejsze turyńskie pałace

Most doprowadzi Was wprost na Piazza Vittorio Veneto – plac, na którym skupia się nocne życie Turynu. Wieczorem warto wpaść tam na drinka, ale i w dzień to bardzo przyjemne miejsce.

Pixabay.com/SplitShire/public domain

Spacer można kontynuować Via Po, jedną z bardziej znanych ulic, wiodącej do Palazzo Madama, gdzie dzisiaj mieści się Muzeum Sztuki Antycznej (Museo Civico di Arte Antica).

Na znajdującym się tuż obok placu Piazza Castello punktem obowiązkowym jest Palazzo Reale, czyli pałac królewski wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. To pierwsza i najważniejsza siedziba dynastii sabaudzkiej, a obecnie – Królewskich Muzeów Turyńskich, Galerii Sabaudzkiej, Arsenału Królewskiego i Muzeum Antyku (prywatnie – moje ulubione z wyżej wymienionych, posiadające bogate zbiory z czasów starożytnych, dlatego polecam je odwiedzić w przypadku dłuższej wizyty w Turynie).

flickr.com/Almusaiti/CC BY-SA 2.0

Wystarczy przejść przez pałacowy dziedziniec, by dojść do królewskich ogrodów. To piękne miejsce na wypoczynek, a na zmęczonych długim zwiedzaniem turystów czekają rozstawione wygodne leżaki. Wylegiwanie się w Giardini Reali to czysta przyjemność!

Ważne miejsce kultu

Stojąc na wprost pałacu, już na jego dziedzińcu, po lewej stronie zobaczymy bramę. Warto przez nią przejść, by znaleźć się tuż obok XV-wiecznej katedry Św. Jana Chrzciciela. Już sam budynek zasługuje na uwagę, ale kościół znany jest przede wszystkim z tego, co znajduje się w jego murach. Od 1578 r. przechowywany jest tam bowiem Całun Turyński, uważany za jedną z najważniejszych relikwii chrześcijaństwa. Całun nie jest co prawda wystawiony na widok publiczny (chodzi o to, by nie narażać go na żadne uszkodzenia związane np. ze światłem czy dostępem do świeżego powietrza), ale to popularne miejsce kultu. Ludzie z całego świata zjeżdżają do Turynu, by pomodlić się przed skrzynią, w której przechowywany jest święty materiał.

Flickr.com/stephane333/CC BY-SA 2.0

Na miejscu dostępne są ulotki informacyjne w języku polskim opisujące historię całunu oraz przekonujące o jego autentyczności (choć, co ciekawe, nie przekonują jednak, że odbita na całunie twarz na pewno należała do Jezusa). W katedrze można także obejrzeć krótkie filmiki (w tym także z polskimi napisami), analizującymi ślady na całunie.

Pamiętajcie jednak, że katedra nie jest otwarta przez cały dzień, dlatego przed wybraniem się do niej warto sprawdzić, czy nie traficie akurat na pausa pranzo (przerwa zazwyczaj ma miejsce między 13 a 15).

Tuż obok Duomo ujrzycie uroczy park otoczony przez pozostałości rzymskich murów (to właśnie od tej strony znajduje się wejście do Galerii Sabaudzkiej i Muzeum Antyku). Zawsze lubiłam przysiąść tam na chwilę przerwy, najchętniej ze świeżymi owocami (w parku działa kranik z wodą pitną, więc owoce można bez problemu umyć) i widokiem na Porta Palatina oraz pomniki upamiętniające Juliusza Cezara i Oktawiana Augusta.

Spotkanie z mumią

Cofając się w stronę Piazza Castello, możemy w kilka minut dojść na Via Accademia delle Scienze, gdzie mieści się słynne na cały świat Muzeum Egiptu. No cóż, bilety wstępu są dość drogie (obecnie 15 euro za bilet normalny, brak zniżek dla studentów) i zabiera nieco czasu (co jest wadą, jeśli na Turyn mamy tylko jeden dzień), ale dla mnie to ten punkt wycieczki, którego po prostu nie można pominąć!

Museo Egizio di Torino stało się moim ulubionym muzeum w momencie, w którym po raz pierwszy przekroczyłam jego progi jakieś 10 lat temu. Fakt, mam bzika na punkcie starożytności, ale fakty mówią same za siebie – to pierwsze znajdujące się poza Egiptem muzeum poświęcone tej fascynującej cywilizacji i drugie, zaraz po Kairze, pod względem liczby eksponatów. Wystawy zainteresują zarówno dzieci (nie oszukujmy się, kto nie chciał w dzieciństwie zobaczyć prawdziwej mumii na żywo? Albo, dajmy na to, kilku mumii? Albo mumii… krokodyla?!), jak i dorosłych, których z pewnością zadziwi, jak dalece rozwinięta i podobna do naszej obecnej była twórczość mieszkańców państwa nad Nilem (ach, ta piękna biżuteria i prawdziwe… japonki!).

Ta mumia została zakupiona… na targu staroci. Stamtąd trafiła do turyńskiego muzeum. Tak jak pozostałe – jest autentyczna.
Któż by się oparł mumii krokodyla?!
Słynne egipskie hieroglify

O tym niesamowitym miejscu ciekawy dokument nakręcił Alberto Angela, o którym pisaliśmy jakiś czas temu. Dostępny jest on na stronie RAI.

A na deser pyszne lody!

Dzielni turyści zasługują na porządną nagrodę, a będą nią z pewnością najlepsze lody w mieście. Lodziarnia Romana mieści się w Turynie od 1947 r. i prawdziwie zachwyca smakami. Karmelizowane figi w jogurcie? Prażone migdały z bezą? A może wolicie bardziej wymyślne smaki, jak np. pocałunek damy czy 150. rocznica zjednoczenia Włoch? Zadecydujcie sami, ale mogę Wam zagwarantować, że lepszych lodów niż tych w lodziarni Romana nie uświadczycie!

La Romana ma w mieście trzy lokale – przy Corso Inghilterra 31/A, koło niedawno otwartego nowego dworca Porta Susa, na Via Madama Cristina 73/A, tuż obok parku Valentina (o którym za chwilę), oraz na Corso Sebastopoli 190.

Wspaniałe atrakcje na dłuższy wypad do Turynu

To była lista obowiązkowych miejsc do odwiedzenia, jeśli na Turyn macie tylko jeden (najlepiej pełny) dzień. Jeśli jednak przeznaczyliście na miasto więcej czasu, z pewnością nie będziecie się nudzić!

Przemiło wspominam wycieczkę na Supergę – bazylikę usytuowaną na wzgórzu koło Turynu. Jeśli nie dysponujecie samochodem, możecie skorzystać z komunikacji miejskiej, która dowiezie Was na stację Sassi. Stamtąd kursuje specjalna kolejka zwana cremagliera Sassi-Superga. Sama wycieczka nią jest już interesująca. Historię Supergi opisywałyśmy w poprzednim artykule – zerknijcie i oceńcie sami, czy warto tam pojechać 🙂

Flickr/ Núria/ CC BY-SA 2.0

Innym ciekawym miejscem na mapie Turynu jest Muzeum Gór mieszczące się na Wzgórzu Kapucynów. To zaledwie 15-minutowy spacer od kościoła Gran Madre di Dio przy moście Wiktora Emanuela I. Nawet jeśli nie ciekawi Was historia alpinizmu (która, swoją drogą, jest naprawdę interesująca!), to warto się tam wybrać chociażby ze względu na panoramę miasta.

Na uwagę zasługuje też, moim zdaniem, sanktuarium Pocieszycielki, czyli Chiesa di Santa Maria della Consolazione (mieszczące się, dla ułatwienia, na Via Consolata). Ta bazylika uważana jest za jedną z najstarszych i najważniejszych w Turynie, a także za perłę piemonckiego baroku. Wśród jej architektów wymienić możemy takie słynne nazwiska jak Carlo Ceppi, Filippo Juvarra czy Guarino Guarini.

Kościół ma opinię miejsca, w którym „czuć atmosferę”. Faktycznie, bogato zdobione ołtarze, realistyczne rzeźby i liczne ornamenty robią ogromne wrażenie, a przekraczając drzwi świątyni, łatwo poczuć się, jakby wkraczało się do zupełnie innego świata.

Turyn na słodko

Tuż naprzeciwko jest inne miejsce, które warto odwiedzić. To Caffè Al Bicerin – historyczny lokal, działający nieprzerwanie od 1763 roku (!), specjalizujący się w serwowaniu pysznego napoju bicerin, będącego typowym lokalnym przysmakiem. Podawany tradycyjnie w okrągłych kieliszkach, bicerin stanowi cudowne połączenie kawy, czekolady i śmietanki. Przyjmuje się, że przepis narodził się właśnie w tym lokalu, a później rozprzestrzenił na cały Turyn i wreszcie Piemont, jednak oryginalna receptura pozostaje sekretem właścicieli Caffè Al Bicerin. Za wielbicieli trunku uważa się m.in. Cavoura, Picassa, Dumasa, Eco czy Hemingwaya. Najprawdopodobniej, jeśli zajrzycie do kawiarni, będziecie mogli do tej listy dopisać i swoje nazwisko 🙂

Słowo „bicerin” ma jednak jeszcze jedno znaczenie. To także likier zrobiony z przepysznej gianduji. Koniecznie przeczytajcie o niej w naszym artykule, ponieważ nugat ten uważany jest za najsłynniejszy turyński przysmak!

Zielony Turyn miasto pięknych parków

Na koniec pozostawiłam turyńskie parki, ale nie myślcie sobie, że są one najmniejszą atrakcją. Nie bez powodu, jak wspominałam, Turyn ma opinię niezwykle zielonego miasta. Skwery i zadrzewione aleje można tam spotkać na każdym kroku, ale na spacer czy piknik warto się wybrać do głównych parków – ich rozmiary naprawdę robią wrażenie.

Największym ze wszystkich jest tzw. Parco della Pellerina (którego oficjalna nazwa brzmi jednak Parco Carrara, ale większość mieszkańców nazywa go po prostu Pelleriną). Na olbrzymiej przestrzeni dozwolone jest prawie wszystko, można spokojnie przynieść swój koc i rozsiąść się na trawie, nikomu nie przeszkadzając, bo miejsca starczy dla wszystkich. Z pewnością dobrze będą się tam bawili miłośnicy rolek, ponieważ w parku funkcjonuje specjalny plac dla rolkarzy i wrotkarzy (nie widziałam jednak, by sprzęt można tam było wypożyczyć), a wielbiciele zwierząt z pewnością ucieszą się na myśl o stawie licznie zamieszkałym przez żółwie.

Moim ulubionym turyńskim terenem zielonym jest jednak Parco del Valentino, położony w samym centrum miasta, nad Padem, z ogrodem różanym, posterunkiem policji konnej i świetnym zagospodarowaniem przestrzeni. „Ricordi quelle sere passate al Valentino, col biondo studentino, che ti stringeva sul cuor…” (czy pamiętasz tamte wieczory w parku Valentino, z blond studencikiem, który chwytał Cię za serce) – brzmią słowa jednej z popularnych turyńskich piosenek. Nie znam nikogo, kto byłby zawiedziony po wizycie w Valentino.

Policyjne konie w parku stanowią lokalną atrakcję

Na uwagę zasługuje tam specjalny słup upamiętniający największą powódź w historii miasta (słup wskazuje wysokość, jaką osiągnęła wtedy rzeka), Castello del Valentino (rezydencja rodziny królewskiej wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO) oraz średniowieczna wioska zbudowana tam w 1884 r. na potrzeby dwóch wystaw działających pod nazwą Esposizione generale italiana.

flickr.com/Almusaiti/CC BY-SA 2.0

Kilka porad dla turystów

Na zakończenie chciałabym dorzucić kilka rad od siebie. Niestety, Turyn nie jest najbezpieczniejszym miastem, które odwiedziłam. Byłam tam świadkiem kradzieży, a kiedy poszłam kilka lat temu na zakupy z kuzynką, kieszonkowiec wyciągnął jej z kieszeni portfel (obsługa twierdziła, że w sklepie zdarza się to co najmniej kilka razy dziennie). Nie zamierzam Was straszyć, ale zwłaszcza jako turyści powinniśmy być ostrożni. Warto pilnować torebki, nie nosić wszystkich dokumentów w jednym miejscu i nie nosić portfela w zbyt widocznym miejscu, szczególnie w dużych skupiskach ludzi jak np. targ przy Porta Palazzo, jednej z mniej przyjemnych okolic Turynu.

Turyńska komunikacja miejska nie jest zbyt tania (1,50 euro za bilet), dlatego jeśli wybieracie się do miasta większą grupą albo planujecie więcej podróżować, warto kupić 5 biletów na raz (za 6,50 euro). Istnieje też opcja kupienia biletu dziennego (5 euro), dwudniowego (7,50 euro) albo trzydniowego (10 euro). Ciekawą możliwością jest też tzw. „biglietto shopping”, który uprawnia do swobodnego poruszania się po mieście przez cztery godziny od skasowania (ale tylko między 9 a 20) i kosztuje 3 euro.

Ciekawostka na temat turyńskiego metra – nie da się pod nie rzucić. Na peronie ustawione są specjalne szklane drzwi, które odsuwają się dopiero, gdy po drugiej stronie stoi pociąg.

Najsłynniejszą turyńską ulicą zakupową jest Via Roma. Jeśli macie wolną chwilę, warto się nią przespacerować, nawet bez wchodzenia do sklepów, chociażby po to, by poobserwować turyńczyków.

Czas kupić bilety!

Mam nadzieję, że udało mi się Was przekonać do odwiedzin w tym pięknym mieście i zaraz po przeczytaniu artykułu zaczniecie planować najbliższy urlop w Piemoncie. Mnie z każdą wizytą Turyn podoba się coraz bardziej – jest malowniczo położony, zielony, bogaty w zabytki i piękne kamienice, poprzecinany eleganckimi alejami, oferuje mnóstwo możliwości kulturalnych, a taki smakosz czekolady jak ja po prostu musi się tam poczuć jak w raju!

Zachęcam Was do wycieczki do Turynu. Może czas na weekendowy wypad do tego niezwykłego miasta?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *