Wyspa w połowie złożona z ludzkich szczątków – mroczna Poveglia

Przerażająca, niebezpieczna, tajemnicza, nawiedzona – to jedne z najpopularniejszych epitetów, jakimi określa się położoną na Lagunie Weneckiej Poveglię. Wyspa cieszy się wątpliwą renomą jednego z najstraszniejszych miejsc na świecie. Ponoć nawet najodważniejsi mieszkańcy Serenissimy nie mają odwagi zbliżać się do ponurej wyspy, która przez lata stała się cmentarzyskiem tak wielu ludzi, że według legend miejscowa gleba aż w 50% składa się ze szczątków nieszczęśników, którzy zostali tam wywiezieni.

Zwyczajne początki niezwyczajnej wyspy

wikimedia

Poveglia, zwana początkowo Popilią (a czasami także Poveggią), to nieco ponad 7-hektarowa wyspa położona pomiędzy Wenecją a Lido. Jej historia w ciągu pierwszego tysiąclecia naszej ery w żaden sposób nie wskazywała, że miejsce kiedyś będzie uznane za przeklęte i nawiedzane. Liczni mieszkańcy zasiedlali Poveglię, a wpływ na ich życie miała przede wszystkim – jak to zwykle bywa – historia. Następujące po sobie wojny i polityczne rozgrywki doprowadziły do tego, że lokalne rodziny, trudniące się zazwyczaj rybołówstwem i żyjące na nie najgorszym poziomie, zaczęły uciekać w stronę bezpieczniejszej, bo lepiej uzbrojonej Wenecji. Wrogie najazdy z dziesiątkowały pozostałych mieszkańców, a domy pozostawiły w ruinie. W XIV wieku z setek Povegliańczyków pozostało już zaledwie kilkudziesięciu. W końcu i ci ostatni uciekli, głównie w stronę Giudecci. Na wyspie nie było już nikogo.

Kraina śmierci

Niektóre źródła podają, że już w czasie tzw. Czarnej śmierci zaczęto wykorzystywać Poveglię jako swoistą umieralnię. Podobno wywożono tam zarażonych, by w spokoju dobiegali żywota, pozbawieni jakiejkolwiek opieki, otoczeni zwłokami tych, którzy przybyli tam wcześniej. Bilet na wyspę był zawsze biletem w jedną stronę i oznaczał wyrok – dla takiego nieszczęśnika nie było już szans.

Było to tym bardziej makabryczne, że wywożono nie tylko chorych, ale i zwłoki, dla których nie było już miejsca na miejskich cmentarzach.

Od tego czasu miano zacząć uważać miejsce za przeklęte – dusze zmarłych miały powracać na ziemię i straszyć śmiałków, którzy zakłócili ich spokój.

flickr.com/True British Metal

Nieczysta ziemia

W 1527 roku doża chciał podarować wyspę Kamedułom, jednak bracia odrzucili ofertę. Coś w Poveglii im się nie podobało.

W końcu, po latach nieużywania, w 1776 r. wyspę przekazano na użytek Magistrato alla Sanità – urzędu zdrowia publicznego. Urzędnicy postanowili wykorzystywać ją jako miejsce kwarantanny wszystkich tych, którzy przypływali statkiem, by dostać się do Wenecji. W tym okresie dwukrotnie zdarzyło się, że wśród załóg statków wybuchła epidemia. Niektórzy uważali jednak, że straszliwa zaraza nie została przywieziona na wyspę, a marynarze zarazili się już na Poveglii. Niezależnie od pochodzenia epidemii, po raz kolejny w swojej historii miejsce stało się cmentarzyskiem.

„Ne Fodias Vita Functi Contagio Requiescunt MDCCXCIII” głosi napis znaleziony na jednej z kamiennych płyt, co oznacza w wolnym tłumaczeniu „Nie ruszać, tu spoczywają zmarli na zarazę w 1793 r.”

Szpital psychiatryczny na odludziu

Po latach wyspa oficjalnie została uznana za lazaret, co potwierdził swoim dekretem z 1805 r. Napoleon Bonaparte. Szpital zamknięto jednak niewiele później, w 1814 r.

flickr.com/ntenny

W XX w. Poveglia ponownie stała się miejscem kwarantanny dla wjeżdżających do miasta. Ostatecznie stwierdzono jednak, że korzystniej będzie przemianować ją na szpital dla psychicznie chorych. Wyobrażacie to sobie? Chorych wywożono na opuszczoną przez zwykłych mieszkańców wyspę, która do tej pory pełniła funkcję „poczekalni śmierci”.

Ostatecznie szpital psychiatryczny zamknięto w 1968 r., a Poveglię porzucono, jakby nigdy jej nie było.

flickr.com/True British Metal

Gratka dla amatorów duchów

Według różnych szacunków na wyspie zmarło od 100 do 150 tys. osób, dużo więcej zostało tam pochowanych. Trudno się więc dziwić, że dość szybko zaczęto szeptać w Wenecji i poza nią, że nieszczęśliwe ofiary epidemii pozostawione tam na śmierć, a potem także opętani przez duchy szaleńcy żyjący w tym niezwykłym miejscu, wciąż pojawiają się na Poveglii i nie dają spokoju nikomu, kto postawi stopę na lądzie. Mówiono także, że jeden z okrutnych lekarzy miał przeprowadzać na chorych psychicznie makabryczne eksperymenty. Według legend okrutny psychiatra miał popełnić samobójstwo, rzucając się ze szpitalnej wieży, a jego duch miał być jednym z najstraszniejszych.

flickr.com/True British Metal

Miejsca słynące jako nawiedzone też mają swoich amatorów, stąd też i Poveglia szybko zyskała sławę i nieustannie cieszy się zainteresowaniem wielbicieli dreszczyku grozy. Niektórzy śmiałkowie poszukują chętnych, którzy przetransportują ich na wyspę, by sami mogli ocenić, czy tam straszy. Co ciekawe, w maju tego roku noc na wyspie spędził polski youtuber. Jego nagranie z Poveglii możecie zobaczyć tutaj:

Wyspa grozy

Czy na Poveglii faktycznie straszy? Czy wracają tam błąkające się duchy tych, których wywieziono na śmierć pośród stert trupów? Albo tych, którzy mieli być torturowani przez tajemniczego lekarza-samobójcę? Odpowiedzi nie poznamy może nawet nigdy, choć ci, którzy odważyli się odwiedzić wyspę, często wspominają o jakiejś niezwykłej energii, przerażającej atmosferze czy nawet zjawiskach, jakie według wszelkich znanych nam zasad fizyki nie miały prawa się wydarzyć, a jednak na Poveglii miały miejsce.

flickr.com/FOTOlogie

A Wy? Odważylibyście się tam pojechać?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *