Aspromonte. Film o najuboższej wsi we Włoszech

Kilka dni temu, 22 listopada, do polskich kin trafił kolejny włoski film: Aspromonte. Miejsce, gdzie czas się zatrzymał. To symboliczna, choć odwołująca się do prawdziwych wydarzeń, opowieść o Kalabrii lat 50., świecie utraconym i zapomnianym. Została utrzymana w stylistyce bajkowego westernu, w którym ubodzy mieszkańcy kalabryjskiej wsi toczą nierówny pojedynek z bezwzględnym systemem państwowym.

Film wyreżyserował Mimmo Calopresti, Kalabryjczyk z pochodzenia, który wraz z producentem, Fulviem Luscianem, również Kalabryjczykiem, złożył hołd swojemu regionowi. Inspiracją była zaś książka Via dall’Aspromonte Pietra Criaca, dawnego mieszkańca Africo. Kalabryjczyków znajdziemy także w obsadzie. Wystarczy spojrzeć na takie nazwiska jak Marcello Fonte, znany z Dogmana, a w Aspromonte grający Ciccia Italię, Francesco Fonte w roli Peppe czy Marco Leonardi jako Cosimo.

Odcięci od świata

Aspromonte opowiada o losach żyjących na skraju ubóstwa mieszkańców Africo, wsi zupełnie odciętej od świata. To miejsce, do którego pomimo upływu lat i obietnic władzy nie prowadzi żadna droga. Brak tu prądu i bieżącej wody, mieszkańcy nie mają stałego dostępu do lekarza, a ich dzieci do edukacji. Po kolejnym zgonie kobiety w połogu społeczność Africo buntuje się i postanawia wziąć los w swoje ręce. Miejscowi zaczynają budować drogę, która ułatwiłaby im kontakt z cywilizacją.

Kadr z filmu Aspromonte, autor Aurora

W międzyczasie do wsi przybywa nauczycielka z północy Włoch (grana przez Valerię Bruni Tedeschi, znaną z La seconda volta, prywatnie siostrę Carli Bruni), chcąca otworzyć miejscowym dzieciom oczy na świat.

Najbiedniejsza wieś we Włoszech

Africo nie jest fikcyjnym miejscem stworzonym na potrzeby filmu. To prawdziwe włoskie borgo o greckich korzeniach, leżące na zboczu gór Aspromonte, na samym dole Kalabrii. W tej okolicy (Aspromonte) wylądował Giuseppe Garibaldi wraz z tysiącami ochotników, aby rozpocząć marsz na Rzym i to tu przegrał bitwę w 1862 roku.

O fatalnych warunkach do życia w Africo mówiono już w latach międzywojennych. W 1926 roku ukazał się reportaż Tra la perduta gente. Jego autor, Umberto Zanotto Bianco, dowodził, że wieś była zupełnie odizolowana od świata (w tamtym czasie, aby do niej dotrzeć, trzeba było jechać 6-7 godzin na ośle), a jej mieszkańcy pomimo płacenia podatków mieszkali w domach zniszczonych przez trzęsienia ziemi (1783, 1905, 1908), pozbawionych prądu i stałego dostępu do wody. We wsi brakowało też lekarza oraz szkoły, a lekcje odbywały się w sypialni nauczyciela. We wsi panował analfabetyzm i głód.

Kadr z filmu Aspromonte, autor Aurora

W 1945 roku lokalna społeczność zbuntowała się przeciwko władzy i zaatakowała bronią palną (a dokładniej ręcznie zrobionymi granatami) miejscowy posterunek policji. Wydarzenie odbiło się szerokim echem, dzięki czemu Africo zainteresowała się prasa. Kilka lat później tygodnik „l’Europeo” opublikował reportaż Tommasa Besozziego ze zdjęciami Tina Petrellego.

Okazało się, że przez kilkanaście lat we wsi nic się nie polepszyło. Drogi do najbliższej miejscowości nadal nie wybudowano. Tylko trzy domy w całej miejscowości były zaopatrzone w latryny, część mieszkańców spała w tych samych pomieszczeniach co zwierzęta. Tereny wokół wsi były nieurodzajne, w związku z czym brakowało jedzenia. Africo zostało uznane za najbiedniejszą wieś we Włoszech.

W 1951 roku okolice Aspromonte nawiedziła powódź, która doszczętnie zniszczyła Africo. Mieszkańców przesiedlono do innych miejscowości, w tym do Africo Nuovo, położonego bliżej morza, co jednak wcale nie zmieniło ich sytuacji. Nadal borykali się z biedą i nieurodzajem.

Kalabria DOC

Reżyser starał się odtworzyć klimat zapisanej w jego pamięci Kalabrii, świat, po którym ślad pozostał już tylko w pamięci i sercu. Sceny Aspromonte zostały nakręcone w prawdziwie południowej scenerii, w miejscach takich jak Roghudi czy Ferruzzano.

Film powstawał w trudnych warunkach, o czym o czym mówi sam reżyser (link do wywiadu) :

Kręcenie w samym sercu Aspromonte nie jest proste, miejsca są tam fantastyczne, ale trudne do dotarcia. Kręciliśmy w kostiumach, w deszcz i ziąb, a wszystko po to, aby powrócić do czegoś autentycznego.

Bardzo dobra charakteryzacja oraz dbałość o szczegóły sprawiają, że widzowie z łatwością przenoszą się w czasie i mogą poznać lokalny koloryt Africo. Lokalna społeczność żyje cyklem wyznaczanym przez naturę. Ich praca toczy się wokół nieurodzajnych upraw i hodowli trzody, ich jedynego źródła utrzymania. We wsi nie ma sklepu, mieszkańcy pomagają sobie wzajemnie i wymieniają produktami. Trudne warunki do życia sprawiły, że jest społeczność zwarta i bardzo zgodna, funkcjonująca jak jedna wielka rodzina.

Ludność Africo jest bardzo przywiązana do obrzędów. W filmie często pojawiają się sceny z tarantelą, mieszkańcami śpiewającymi i tańczącymi w rytm tamburynu, mandoliny i innych instrumentów. Pojawia się także folklorystyczna inscenizacja poprzebieranych dzieci oraz dorosłych z pomalowanymi twarzami i zwierzęcymi atrybutami, ewidentnie nawiązująca do miejscowego karnawału.

Exodus Południa

Aspromonte porusza wiele ważnych problemów Włoch, także tych współczesnych. Jeden z nich to wyludnianie się małych miejscowości, zwłaszcza na południu, i emigracja ludności. To zjawisko trwające od dziesiątek lat, które doprowadziło do tego, że wsie i miasteczka zupełnie spustoszały i stały się miastami-widmami (o tym zjawisku pisała jakiś czas temu Aneta). Ludzie opuszczali swoje domy w poszukiwaniu pracy i lepszych warunków do życia. Tak było w przypadku rodziny samego reżysera, którego ojciec zdecydował się na emigrację do Turynu, by zapewnić najbliższym lepszy byt.

Tak też jest w przypadku mieszkańców Africo. Część rodzin już wyemigrowała do Australii, na północ Włoch lub do miejscowości znajdujących się bliżej morza. Zostali tylko ci, którzy wciąż mieli nadzieję na poprawę sytuacji.

Analfabetyzm

Innym problemem poruszanym w Aspromonte jest analfabetyzm. W latach 50. w Kalabrii odsetek analfabetów wynosił 32%, z czego większość stanowili mieszkańcy wsi. Zwłaszcza na południu Włoch na co dzień posługiwano się dialektem, języka włoskiego można się było nauczyć wyłącznie w szkołach.

W Africo nie było w szkoły, a dzieci na co dzień pomagały rodzicom w pracy. Do wsi wysyłano nauczycieli, ale żaden nie chciał żyć w tak złych warunkach. Jednak już na początku filmu do Africo przybywa nauczycielka z Como, która przywiązuje się do społeczności i chce pomóc miejscowym dzieciom. Uczy je geografii, liczenia i czytania. Próbuje je zainteresować światem, pobudzić ich wyobraźnię. Staje się ważną figurą, docenianą przez innych mieszkańców, w tym przez Ciccia Italię, miejscowego poetę, który choć sam nie był wykształcony, wierzył w moc edukacji.

Nauczycielka, kadr z filmu Aspromonte, autor Aurora

Zalążki mafii

W filmie pojawia się postać nieobliczalnego don Totò, bandyty, który uważa się za lokalnego przywódcę i zastrasza mieszkańców wsi. Mieszkańcy płacą mu haracze w postaci zwierząt czy plonów, jednemu zabrał nawet żonę. Don Totò sprzeciwia się budowie drogi, gdyż połączenie wsi ze światem ograniczyłoby jego władzę.

Ta dość groteskowa postać (wąsaty pan na koniu, machający strzelbą wzbudził bardziej mój uśmiech na twarzy niż strach) może symbolizować zalążki mafii. W Africo urodził się bowiem jeden z największych bossów ‘Ndranghety, Giuseppe Morabito, zawany ’u tiradrittu.

Don Totò, kadr z filmu Aspromonte, autor Aurora

Trochę krytyki

W produkcji przewija się wiele wątków, które nie zostają rozwinięte. Choć to pewnie efekt zamierzony, mnie osobiście nie przekonał. Niektóre sceny, które miały być smutne czy trzymać w napięciu, wydawały mi się groteskowe.

Film oscyluje między realizmem a baśniowością, którą dopełnia muzyka Nicoli Piovaniego. Jego atmosfera, być może właśnie połączenie baśniowości z nędzą prostych ludzi, przypominała mi momentami niedawno dostępnego w polskich kinach Szczęśliwego Lazzara.

Ciccio Italia z nauczycielką i swoim osiołkiem, kadr z filmu Aspromonte, autor Aurora

***

Podsumowując, Aspromonte to wzruszający obraz południowych Włoch, których z jednej strony nie znamy – autentycznych, przepełnionych lokalnym folklorem, niedostępnych dla mas turystów, a z drugiej, które wciąż można dostrzec w strukturach organizacyjnych kraju. Mimo że Africo jest już tylko miastem-widmem, problemy, z którymi boryka się południe Włoch pozostają wciąż aktualne, jak choćby bezwzględność, a nawet absurdalność systemu, chaotyczna polityka, mafijne powiązania. To film, który warto zobaczyć, choćby po to, aby poczuć klimat Kalabrii zmierzchłej epoki.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.