Złoty chłopiec: Maradona i Neapol

Historię Włoch tworzą nie tylko Włosi: tak jak w innych krajach nieraz mitem i symbolem narodowym staje się ktoś innej narodowości. Szczególnie często zdarza się to w sporcie, a zwłaszcza w piłce nożnej. Jak wszyscy wiedzą, trwają właśnie Mistrzostwa Europy (z których niestety włoska reprezentacja już odpadła), a fani futbolu na pewno śledzili też Copa América, w finale której Argentyna zmierzyła się (i przegrała) z Chile. Z tej okazji postanowiłam przypomnieć sylwetkę piłkarza, który stał się dumą zarówno swojej ojczystej Argentyny, jak i Włoch, a także jednym z symboli Neapolu, w którego drużynie grał przez wiele lat. Mowa oczywiście o Diego Armando Maradonie, najczęściej nazywanym tylko jego nazwiskiem: Maradona.

Diego Maradona, zdjęcie: Doha Stadium Plus Qatar, flickr, CC BY 2.0

„Złoty chłopiec”, jak nazywali go dziennikarze sportowi, urodził się 30 października 1960 roku. Podobnie jak inni wielcy piłkarze południowoamerykańscy, Pelé czy Ronaldo, Maradona wychował się w bardzo biednej rodzinie. Gdy miał 8 lat, na przedmieściach Buenos Aires wypatrzył go łowca młodych talentów, Francisco Cornejo. Po latach tak wspominał młodziutkiego Diega: „Byłem oczarowany jego talentem, nie mogłem uwierzyć, że miał tylko 8 lat. Zapytaliśmy go nawet o dokument, bo chcieliśmy sprawdzić jego wiek, ale powiedział, że nie ma żadnego przy sobie. Myśleliśmy, że kłamał, bo chociaż wyglądał jak dziecko, to grał jak dorosły. Kiedy odkryliśmy, że powiedział prawdę, zdecydowaliśmy się poświęcić tylko jemu”.

Maradona w bardzo młodym wieku (16 lat) zadebiutował w reprezentacji, ale naprawdę sławny i podziwiany na całym świecie stał się po słynnym występie w Mundialu 1986 roku, a szczególnie po dwóch golach w meczu przeciwko Anglii, które stały się nie tylko najsłynniejszymi bramkami piłkarza, ale też najsławniejszymi trafieniami w historii piłki nożnej. Pierwszy z nich to oczywiście „Ręka Boga”, gol strzelony wbrew przepisom ręką przy nieuwadze sędziego, a skomentowany przez Diego tak: „[zdobyłem tego gola] trochę głową Maradony, a trochę ręką Boga”.

Jednak tylko cztery minuty później boski Diego, tym razem już prawidłowo, strzelił gola zwanego „bramką stulecia”, przebiegając z piłką połowę boiska, pokonując czterech piłkarzy przeciwnej drużyny, na końcu blefując strzał i dzięki temu trafiając do pustej bramki. W krajach hiszpańskojęzycznych słynny stał się komentarz wykrzyczany przez Urugwajczyka ¬ Victora Hugo Moralesa (iberyjskiego Dariusza Szpakowskiego) ¬ po tym trafieniu: „Kosmiczna kometo, z której planety spadłaś, aby zostawić tak wielu Anglików za sobą, tak, że cały kraj stał się zaciśniętą pięścią krzyczącą za Argentyną? Dzięki Bogu za piłkę, za Maradonę, za te łzy, za to…Argentyna 2, Anglia 0”.

Wygrany z Anglią ćwierćfinał można by uznać za symbol całej kariery Argentyńczyka: z jednej strony jednego z najwspanialszych piłkarzy świata, podziwianego przez miliony, z drugiej strony borykającego się z problemami z narkotykami i dopingiem.

Przejdźmy jednak do tego, co najważniejsze dla nas w historii piłkarza: do jego gry w drużynie Napoli w latach 1984-1991. Po zapłacie (w ostatniej chwili, bo klub tak naprawdę z trudem mógł sobie pozwolić na transfer Maradony) ponad 13 miliardów lirów 5 lipca 1984 roku Diego został zaprezentowany neapolitańczykom na stadionie San Paolo. Przyszło go zobaczyć ponad osiemdziesiąt tysięcy osób.

Piłkarz powiedział między innymi: „Chciałbym zostać idolem biednych chłopaków z Neapolu: są tacy, jaki ja byłem w Buenos Aires”. I faktycznie, stał się nim: tak jak w jego ojczyźnie, we Włoszech podziwiano go za sukces, jaki odniósł mimo ubogiego dzieciństwa i za ciężką pracę, którą musiał w niego włożyć. Wielu widziało w nim rzecznika i obrońcę ubogich, słynna stała się na przykład jego wypowiedź po wizycie u papieża: „Pokłóciłem się z nim, bo byłem w Watykanie i widziałem złote dachy, a potem usłyszałem, że Kościół martwi się o biedne dzieci. No to sprzedaj te dachy, amigo, zrób coś”.

Wielu kibiców Napoli widziało w nim także największą szansę na przerwanie dominacji bogatych klubów z północy, takich jak Juventus czy Milan, we włoskiej piłce. Sam piłkarz też nieraz wypowiadał się negatywnie o tych drużynach, przed meczem z Milanem w 1988 roku powiedział: „Chcę niesamowitego dopingu w tę niedzielę, ma nie być flag Milanu, ani jednej, bo kiedy my gramy na wyjeździe, poza Neapolem, nikt nie okazuje nam szacunku: więc my powinnyśmy zachować się tak samo”.

Napisy na ulicach Neapolu, zdjęcie: Martin Belam, flickr, CC BY-SA 2.0

Z Neapolem Maradona wygrał praktycznie wszystko: dwukrotnie mistrzostwo Włoch (w 1987 i w 1990); puchar Włoch w 1987 roku, który stał się słynny ze względu na fakt, że drużyna wygrała wszystkie 13 turniejowych spotkań; puchar UEFA w 1989 roku; superpuchar Włoch w 1990 roku.

Mimo tych sukcesów i powszechnego podziwu jego kariera we Włoszech wcale nie była usłana różami. W 1989 roku niemal udało mu się sfinalizować transfer do Marsylii, który został zablokowany przez ówczesnego prezesa neapolitańskiego klubu, Corrada Ferlaina. Mimo że Maradona zapewniał: „Wróciłem do Neapolu dla miasta i dla kibiców”, to po latach przyznał, że był rozczarowany niedotrzymaniem umowy przez prezesa klubu: Ferlaino miał pozwolić mu odejść po wygranym pucharze UEFA.

Kariera najlepszego piłkarza świata w kampańskiej drużynie zakończyła się nagle i kontrowersyjnie: w 1991 roku, po wygranym meczu z Bari, zawodnik nie przeszedł kontroli antydopingowej, w jego organizmie wykryto kokainę. Diego tłumaczył się zbytnią presją wywieraną na niego przez władze klubu: „Nie chcę już być zmuszanym do grania nawet wtedy, gdy nie czuję się na siłach, brać kortyzonu, bo musze za wszelką cenę być na boisku, dla biletów, dla zysków, bo trzeba wygrać za wszelką cenę, bo w każdym meczu gra się o życie”. Jednak w kolejnych latach wciąż było głośno o jego problemach z narkotykami i z dopingiem.

Pomimo tych kontrowersji, Diego Maradona stał się legendą i symbolem, do dziś przez swych fanów otaczany jest religijną czcią. W 2000 roku władze klubu Napoli zadecydowały, że już nigdy żaden piłkarz tej drużyny nie założy koszulki z numerem 10, czyli numerem Maradony; podobną decyzję podjęto też w reprezentacji Argentyny.

Na pewno wielu z Was, będąc w Neapolu, zwróciło uwagę na kapliczkę Maradony, znajdującą się przy jednym z barów przy Spaccanapoli. W 1991 roku w Neapolu odbyła się konferencja poświęcona Złotemu Chłopcu, Te Diegum. Ze wszystkich tych dowodów uznania najdziwniejszy jest jednak założony w Argentynie kościół Maradony, którego wyznawcy (w tym słynni piłkarze, tacy jak Michael Owen czy Ronaldinho) liczą daty od dnia narodzin zawodnika.

Legenda Maradony, mimo skandali związanych nie tylko z nielegalnymi substancjami, lecz także z nieślubnymi dziećmi czy podejrzeniami o korupcję, nie upada. Jak napisał kiedyś o nim Michał Zygmunt: „Maradona zachwycał jako nieopierzony smarkacz, jako zawodnik doświadczony i jako podstarzały gwiazdor z piwnym bambrem i resztkami białego proszku nad górną wargą. Czarowałby dryblingiem nawet z pociągiem towarowym na plecach”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.