Ostatnio tematyka zwierzęca się nas trzyma. W zeszłym tygodniu Pamela przybliżyła nam losy niesamowitego niedźwiedzia Wojtka, a w tym poznamy historię dwóch niezwykłych i tajemniczych czworonogów, które nauczyły się korzystać ze środków masowego transportu. Jeden jest Wam zapewne znany ze szkolnych lat, drugi właśnie podbija Internet.
Lampo. Pies, który jeździł koleją
Przenieśmy się na chwilę do czasów szkoły podstawowej. Pamiętacie pierwszą lekturę, która wywarła na Was ogromne wrażenie? Ja doskonale. Była to cieniutka książka z żółtą okładką. Traktowała o piesku, a ja zwierzęta kochałam najbardziej na świecie. Od razu po wypożyczeniu postanowiłam więc ją przejrzeć. Skoczyło się tak, że przeczytałam ją jednym tchem, nie mogąc na końcu powstrzymać łez. Mowa oczywiście o książce Romana Pisarskiego – O psie, który jeździł koleją. Po tej lekturze jeszcze długo nie mogłam dojść do siebie, a emocje, jakie we mnie wzbudzała, były tak wielkie, że nigdy nie zdecydowałam do niej wrócić.

Nie wiem, czy pamiętacie, ale główny bohater książeczki, pies Lampo, istniał naprawdę i żył w latach 50. XX wieku w Toskanii, a dokładniej w miejscowości Campiglia Marittima. Nie wiadomo, skąd pochodził, ale pewien kloszard z Livorno uważał, że ten uroczy kundelek przybył do Włoch w 1953 roku na statku ze Stanów Zjednoczonych. Najprawdopodobniej porzucił go jakiś amerykański marynarz. Do Campiglii Marittimy trafił właśnie z Livorno, gdzie wrzucono go do wagonu pociągu towarowego zmierzającego na południe. Miało to uratować psu życie.
W miasteczku bardzo szybko zaprzyjaźnił się z zastępcą kierownika stacji, Elvio Barlettanim, który nadał mu imię Lampo (Błyskawica) ze względu na jego żywiołowość. Noce spędzał na dworcu, a rano i po południu wsiadał do lokalnego pociągu do Piombino, aby odprowadzić do szkoły Virnę Barlettani, córkę swojego przyjaciela. Już sam ten fakt zasługuje na podziw.
Campiglia Marittima była (i nadal jest) dobrym węzłem komunikacyjnym, dzięki czemu Lampo miał możliwość rozwijania swojej nie do końca psiej pasji – podróżowania. Życie na stacji sprawiło, że zaczął rozróżniać pociągi ekspresowe od pasażerskich oraz nauczył się rozkładu jazdy. Dzięki temu mógł swobodnie zwiedzać nie tylko okolicę. Z czasem Lampo odwiedził każdą stację w promieniu 300 kilometrów od Campiglii. Szybko więc zdobył sławę we Włoszech. Znano go przede wszystkim na kolei.
Córka Barlettaniego wspomina, że w tygodniu Lampo nie wypuszczał się za daleko i wieczorem wracał do miasteczka. Dłuższe wyprawy zostawiał sobie na weekend, kiedy dziewczynka nie miała szkoły.

Pewnego dnia Lampo przytrzasnęły drzwi pociągu. Aby go uwolnić, trzeba było zatrzymać maszynę. Wtedy też okazało się, że Lampo nie jest wygodnym pasażerem dla pracowników kolei. Postanowili więc się go pozbyć w okrutny sposób. Wsadzili zranione już zwierzę do pociągu w kierunku Włoch południowych, a następnie porzucili na bezludnym terenie. Po 5 miesiącach Lampo, zraniony i mocno schorowany, wrócił. Dzięki temu wydarzeniu zainteresowały się nim media narodowe i światowe.
Lampo odbył ponad 3000 wypraw i nigdy się nie zgubił. Pracownicy stacji przyczepiali nawet do jego obroży bilety do odwiedzonych przez niego miejsc. Na ogonie psiego podróżnika gościła też karteczka: „FREE PASS FOR LAMPO”. Okazało się, że Lampo przynajmniej raz w życiu odwiedził każdą stację w północno-zachodnich Włoszech. Tylko raz przegapił swoją stację i wysiadł za daleko, ale i tak udało mu się wrócić do domu.
Umarł 22 lipca 1961 roku na swojej stacji Campiglia Marittima, potrącony przez pociąg pośpieszny. Pochowano go pod akacją rosnącą przy dworcu, a rok później postawiono mu pomnik. Powstały też liczne publikacje o Lampo, w tym książka Elvia Barlettaniego o przygodach czworonożnego podróżnika, która była swego czasu prawdziwym bestsellerem we Włoszech. Trafiła nawet do włoskiego kanonu lektur. Przetłumaczono ją także na inne języki.

Cacao. Pies, który jeździ autobusem
Lampo nie jest jednak jedynym psem, który nauczył się poruszać masowymi środkami lokomocji. Ostatnim tego przykładem jest pies Cacao, 16-letni (!) czarny kundelek, nazwany przez mediolańczyków „psem osiedlowym”, ponieważ zna go cała okolica.
Cacao został przygarnięty przez 54-letnią Nicolettę, która znalazła go błąkającego się nad jeziorem Garda. Właścicielka przyzwyczaiła psa do spokojnego życia pośród ludzi i innych zwierząt, nauczyła go przechodzić na pasach oraz rozpoznawać zielone światło. Cacao nie nosi nawet obroży (posiada jednak mikrochip), czym właścicielka wielokrotnie naraziła się na mandaty, pouczenia, a nawet na interwencję hycla. Nigdy jednak nie zdecydowała się ograniczyć wolności swojego pupila.
W godzinach pracy pozwala psu swobodnie krążyć po okolicy. Cacao ma swój niezwykły nawyk: codziennie podjeżdża sobie autobusem nr 54 do parku oddalonego od jego domu o 3 kilometry. Wsiada sam przy viale Argonne i wysiada na viale Lambrate. Pies doskonale wie, z którego autobusu musi skorzystać, aby dotrzeć na miejsce. Siada grzecznie na przystanku, czeka na pojazd prowadzony przez swojego zaufanego kierowcę, który od lat pozwala mu na podróże (mimo regulaminu ATM) i – ku zdumieniu innych pasażerów – spokojnie jedzie do swojego celu. Następnie wysiada, przez parę godzin kręci się po parku publicznym i okolicy. Kiedy się zmęczy, tym samym autobusem wraca na przystanek wyjściowy i czeka pod barem na swoją panią.
Co ciekawe właścicielka Cacao nie zdawała sobie sprawy z jego podróży. Kiedy opowiedział jej o tym klient baru, w którym pracuje, nie mogła w to uwierzyć. W jednym z wywiadów stwierdziła, że pies musiał zapamiętać trasę, którą co sobotę przemierzają w drodze na rynek.
Teraz znacie prawdziwe losy psa, który jeździł koleją, a także jego następcy. Takich historii jest zapewne znacznie więcej. Jak widać, zwierzęta są w stanie pojąć funkcjonowanie ludzkiego świata. Ciekawe, że obie te historie wydarzyły się we Włoszech. Przypadek?
O tej drugiej historii pierwsze słyszę, Ale o psie, który jeździł koleją to najlepsza książka o psie , jaka istnieje
Bardzo lubię tą książkę. Na jej końcu się popłakałem (wiadomo chyba dlaczego, oczywiście dlatego, że niestety Lampo zgnął :().
Wow to buło smutne
Ja kocham lampo to super kochany pies serio nie ma i nie było lepszego!!!!!!!!!