„Dawid” – mężczyzna idealny według Michała Anioła

Trzeba przyznać, że Italia ze swoją kulturą i dziedzictwem potrafi dotrzeć do świadomości ludzi na całym świecie. Ciężko bowiem w naszej cywilizacji znaleźć kogoś, kto nigdy nie słyszałby o rzymskim Koloseum, neapolitańskiej pizzy czy Krzywej Wieży w Pizie. Takich znanych na szeroką skalę włoskich „smaczków” jest przecież co nie miara. Za jednego z nich można z pewnością uznać  Dawida Michała Anioła, jedną z najbardziej znanych rzeźb na świecie.

Pastuszek, który został królem

Kim był biblijny Dawid przedstawiony przez Michała Anioła? Według chrześcijan – prostym pasterzem wybranym przez Boga na króla Izraelitów. Dawid nie słynął wcale z tężyzny fizycznej, miał być raczej niewysoki, za to doskonale radził sobie z procą, której używał do ochrony swego stada. Zdarzyło się jednak, że trafił na wojnę, i to nie byle jaką – wojska izraelickie musiały się zmierzyć z Filistynami. Kiedy jednak stanęły twarzą w twarz z wrogą armią, po stronie filistyńskiej przed szereg wystąpił niezwykle potężny, gigantyczny wręcz wojownik. Miał on mieć miecz wielki niczym drzewo i zbroję tak ciężką, że nie uniósłby jej żaden inny wojownik. Gigant ten, imieniem Goliat, wyśmiewał Izraelitów, upokarzając ich, a żaden z żołnierzy nie miał odwagi odpowiedzieć na wyzwiska olbrzyma.

Przed szereg wystąpił wtedy Dawid – bez miecza i pozbawiony zbroi. Postura młodego pasterza i brak broni wywołały u Goliata jedynie atak śmiechu. W swojego „obrońcę” nie wierzyli i sami Izraelici. Dawid nie wahał się jednak – wycelował w przeciwnika kamieniem przy użyciu swojej nieodłącznej procy – na tyle skutecznie i na tyle mocno, że przebił się przez hełm Goliata i rozłupał mu czaszkę. Olbrzym został pokonany, a wdzięczni Izraelici wybrali Dawida na swojego nowego króla (choć i to nie od razu).

Problemy z rzeźbiarzem

Historia była na tyle inspirująca,  że katedra florencka zleciła wykonanie posągu Dawida, który strzegłby miasta. Miała być to jednak niezwykła rzeźba, jakiej świat jeszcze nie widział. Wielka i imponująca. W 1463 r. prace nad tym właśnie kawałkiem marmuru rozpoczął Agostino di Duccio, jednak szybko zrezygnował z rzeźbienia.

Po nim w 1476 r. marmur został przekazany Antoniowi Rosselliniemu. I ten jednak uznał, że marmurowy blok jest zbyt „nieidealny”, by można było stworzyć z niego wielkie dzieło. 16 sierpnia 1501 r. to wymagające zadanie zostało zlecone młodziutkiemu, zaledwie 26-letniemu Michałowi Aniołowi. Młody artysta wiedział, że jeśli uda mu się zrealizować posąg zgodnie z założeniami, przyniesie mu on wieczną sławę.

Dawid przed walką, a nie jako zwycięzca

Koncepcja rzeźbiarza odbiegała od tego, jak dotychczas przedstawiano Dawida. Zazwyczaj król ukazywany był jako zwycięzca – z nogą na głowie zabitego olbrzyma, z mieczem (nie swoim, bo jak pamiętamy z legendy, Dawid nie był uzbrojony w nic poza procą), z hełmem na głowie. Tymczasem Michał Anioł nie uwiecznił tego, który właśnie pokonał Goliata, lecz Dawida wychodzącego na spotkanie wroga, mężczyznę przed walką, na dodatek tak ryzykowną. W pasterzu spod dłuta Anioła jest więc jakaś delikatność typowa dla młodego mężczyzny (nie zapominajmy, że Dawid miał także artystyczną duszę – grał na harfie i był autorem większości psalmów), moglibyśmy przysiąc, że jego ruchy są lekkie i zwinne. W swobodnej pozie widzimy pewność siebie, jednak nie zarozumialstwo. Mięśnie twarzy młodzieńca są napięte, spojrzenie wyostrzone. Najprawdopodobniej ujrzał on w tej chwili swego przeciwnika i szykuje się do ataku.

Wszystkie zdjęcia zostały wykonane przez Thomasa McCarthneya, który co prawda nie zapadł na syndrom Stendhala, ale był prawdziwie oczarowany „Dawidem”

Jakże ten Dawid różnił się od swoich poprzedników w sztuce, choćby od wersji innego mistrza – Donatella. Na dodatek Michał Anioł skorzystał z niezwykłej kompozycji i zastosował kontrapost. Postać opiera się więc głównie na jednej nodze, odciążając drugą. Barki Dawida skierowane są delikatnie w prawo, przeciwnie niż jego biodra, dzięki czemu rzeźba nabiera dynamizmu, a pasterz wygląda jak żywy.

Odsłonięcie rzeźby

Prace, przez większość czasu owiane tajemnicą, zakończyły się 25 stycznia 1504 r., kiedy to mieszkańcy Florencji ujrzeli wreszcie dzieło mistrza w pełnej krasie. Michał Anioł nie mylił się – Dawid przyniósł mu sławę i zaszczyty. Od samego początku rzeźba odbierana była z zachwytem. Zresztą i współcześnie przeszło pięciometrowa rzeźba robi ogromne wrażenie, choć tak rozwinęliśmy się technologicznie.

Czy „natura nie obdarzyła go hojnie”?

Posąg przez wiele lat uznawany był za ideał męskiego piękna. Ba, do dziś większość mężczyzn chciałaby mieć figurę Dawida, choć… współcześnie często można spotkać się z zarzutami, że przyrodzenie izraelskiego króla nie do końca oddaje ideał. Trzeba jednak pamiętać, że w czasach Michała Anioła to mały członek uważany był za perfekcyjny, a dorodne kształty pasowały bardziej do rzeźb przedstawiających prostaków. Stąd też Dawid miał być idealny.

W drodze do Galerii Akademickiej

Początkowo rzeźba stanęła na florenckim Duomo, koło kopuły, skierowana twarzą do Rzymu. Czemu tam? Żeby przypominała wszystkim, a najbardziej kardynałowi Janowi Medyceuszowi, że Florencja jest teraz republiką, której nie obali żaden olbrzym.

Szybko jednak zorientowano się, że Dawid jest zbyt wspaniałym dziełem sztuki, by stać w tym miejscu. We wrześniu przeniesiono go więc w okolice wejścia do Palazzo Vecchio przy Piazza della Repubblica, gdzie miał wciąż reprezentować potęgę republiki. Po 369 latach uświadomiono sobie, że rzeźba jest zbyt cenna, by narażać ją na tyle zagrożeń. Pomyślcie chociażby, co biednemu Dawidowi zrobiły tak liczne florenckie gołębie!

Posąg przeniesiony został do Galerii Akademickiej, gdzie podziwiać go można do dziś. Do czego gorąco Was zachęcamy!

Tego mogliście nie wiedzieć…

A teraz czas na garść ciekawostek na temat tej niezwykłej rzeźby!

1. Ponoć Michał Anioł nie cierpiał, kiedy ktoś obserwował go podczas pracy (szczęściarz, że nie żył w czasach umarellsów, których opisywałyśmy dawno temu!). Zdarzali się jednak tacy, którzy chcieli pouczać mistrza, jak powinien tworzyć. Jednym z nich miał być zamożny Gonfaloniere Soderini. Krąży anegdota, że Soderini podglądał kiedyś Anioła przy pracy i skrytykował nos Dawida, uznając go za krzywy. Zirytowany rzeźbiarz postanowił więc zakpić z krytyka, wziął nieco pyłu, i udawał, że przy pomocy dłuta zmienia nos postaci. Przy okazji upuszczał pył, co dodawało wiarygodności jego działaniom. Następnie zapytał Soderiniego, co sądzi o zmianach. Ten był zachwycony efektem, choć przecież nic się nie zmieniło! Soderini miał wówczas powiedzieć „Można rzec, że teraz ta twarz będzie żyła i że to ja nadałem jej życie”.

2. Dawid jest tak bardzo renesansowy, że autor ukazał go według tradycji rzymskiej, pomijając żydowskie pochodzenie biblijnego króla. Wielu badaczy zwraca uwagę, że Dawid nie jest nawet obrzezany.

3. Nie musimy Was zapewne przekonywać, że rzeźba zachwyca. Ale czy słyszeliście kiedyś o syndromie Stendhala? Ten słynny pisarz wybrał się niegdyś do Florencji, gdzie podziwiał Dawida. Posąg zrobił na nim kolosalne wrażenie. Na tyle kolosalne, że Stendhal dostał kołatania serca, omamów, a nawet gorączki. Kilka dni musiał spędzić w łóżku, a kiedy ponownie ruszył na zwiedzanie miasta, wciąż pojawiało się u niego drżenie rąk i przyspieszony puls.

Syndrom opisany został po raz pierwszy w 1979 przez lekarkę Graziellę Magherini po tym, jak odkryła, że we Florencji podobne objawy pojawiają się u większej liczby osób, a jednym z łączących je punktów jest to, że w większości podziwiały one wcześniej Dawida. Zaburzenie to efekt wrażenia, jakie wywiera natłok przepięknych dzieł sztuki na małym terenie bądź też ich niesamowite piękno. W latach 90. nakręcono nawet horror na temat tego syndromu. Jak myślicie, gdzie toczyła się akcja? 🙂

4. Prawa ręka Dawida jest nieproporcjonalnie duża. Ciężko nam jednak uwierzyć, by Michał Anioł miał problem z proporcją. Przyjmuje się więc dwa wyjaśnienia. Jedno zakłada, że artysta celowo uczynił tę dłoń większą, by pasowała to przezwiska Dawida – manu fortis, czyli o silnej ręce. Inni badacze są jednak przekonani, że autor uwzględnił to, z jakiej perspektywy rzeźba będzie obserwowana – od lewej strony Dawida. Z tego punktu dłoń nie wygląda już na większą, a rzeźba zyskuje dodatkową dynamikę.

5. Dawid był atakowany, i to zupełnie niedawno. 14 września 1991 włoski artysta (z zawodu, gdyż czyn ten nie ma w sobie nic z zamiłowania do sztuki!) Piero Cannata postanowił zapisać się w historii jako ten, który zniszczy Dawida. Zaatakował go więc przy pomocy młotka, uszkadzając duży palec u lewej stopy izraelickiego króla. Na szczęście zainterweniowali inni zwiedzający, powstrzymując Cannatę przed dalszymi zniszczeniami. Cannata twierdził później, że to Paolo Veronese, artysty współczesny Michałowi Aniołowi, poprosił go o uszkodzenie posągu.

6. W 1857 r. kopię rzeźby podarowano angielskiej królowej Wiktorii. Władczyni była jednak tak oburzona nagością Dawida, że na przyrodzeniu postaci umieszczono specjalnie wyprodukowany listek figowy, który miał chronić niewiasty przed tym nieprzystojnym widokiem.

7. Posąg ten podziwia rocznie ponad osiem milionów odwiedzających. Niestety, ich kroki wprawiają statuę w minimalne drgania, które powolutku, lecz systematycznie uszkadzają ją. Oznacza to, że być może nadejdzie moment, w którym dla dobra Dawida zostanie on ukryty przed zwiedzającymi, jak ma to miejsce w przypadku wielu innych dzieł sztuki, a na jego miejscu pojawi się kolejna kopia.

Jeśli nie macie dziś szansy załapać się na tanie loty do Florencji (same chętnie byśmy się przyłączyły), to polecamy chociaż wieczór ze zdjęciami tej niezwykłej rzeźby. Spójrzcie na wszystkie detale (łącznie z żyłkami na dłoniach!). Ach, sztuka potrafi zachwycać!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *