Ferzan Özpetek o pandemii, mniejszościach i dzieciach w kinie. Rozmowa z reżyserem „Sekretu bogini Fortuny”

Już niebawem do polskich kin wejdzie najnowszy film Ferzana Özpetka, jednego z najpopularniejszych współczesnych reżyserów tworzących we Włoszech. Pewnie większość z Was kojarzy takie głośne filmy jak: On, ona i on (Le Fate ignoranti, 2001), Okna (La Finestra di fronte, 2003), Saturno contro. Pod dobrą gwiazdą (Saturno contro, 2007), Mine vaganti. O miłości i makaronach (Mine vaganti, 2010), Zapnijcie pasy (Allaciate le cinture, 2014) czy Neapol spowity tajemnicą (Napoli velata, 2017). Premiera Sekretu bogini Fortuny (La dea Fortuna) miała się odbyć w marcu, ale z powodu pandemii została przesunięta na 16 października 2020. Z tej okazji kilka miesięcy temu przeprowadziłyśmy wywiad z reżyserem. Jego najnowszy film porusza wiele bardzo ważnych i ciekawych tematów, nad którymi warto się chwilę zastanowić. Przeczytajcie, co ma nam do powiedzenia sam Ferzan Özpetek.

Ferzan Özpetek, zdjcie za: Aurora

Nastały bardzo niepewne czasy, trudne zwłaszcza dla kultury. Jak pandemia Covid wpłynęła na świat kina? Czy Twoim zdaniem bardzo się on zmieni?

Nie wiemy jeszcze, w którą to pójdzie stronę. Widzę, że wiele osób ma bardzo niepewny stosunek do przyszłości, boi się o nią. Nie wiem, co się jeszcze wydarzy, czy ten wirus ponownie się nasili, czy nie, ale pewnie tak. Teraz mówią, że sytuacja w Mediolanie znowu się pogarsza. Katastrofa.

Jak Ci idzie praca w tych czasach?

Napisałem powieść [Come un respiro, Mondadori, 2020, przyp. redakcji]! To moja trzecia książka. Zajmuje wysokie miejsce na liście bestsellerów.

Ponadto zadzwonił do mnie Amazon, żebym nakręcił dla nich serial. To świetna wiadomość, ale w tych czasach nie mam pewności, czy w ogóle będę mógł go nakręcić.

https://www.instagram.com/p/CEv2fFvCgUn/

Porozmawiajmy chwilę o Twoim ostatnim filmie, Sekrecie bogini Fortuny. Ma on magiczną, wręcz ezoteryczną atmosferę, która przypomina trochę Twój poprzedni film, Neapol spowity tajemnicą. Czy mógłbyś zdradzić, skąd się wziął tytuł i motyw bogini?

Świątynię bogini Fortuny odwiedziłem po raz pierwszy, kiedy poznałem Simone, mojego partnera. Jego rodzice mieszkają w Palestrinie, blisko Rzymu. Kiedy tam pojechaliśmy, zobaczyłem ten dziwny, olbrzymi budynek, który dominował nad całym miasteczkiem. Spytałem Simone, co to jest, a on mi powiedział, że to właśnie świątynia bogini Fortuny. W tej świątyni w przeszłości rozpalano wielki ogień, który było widać nawet ze statków, z morza. Kult bogini Fortuny miał całą osobną filozofię. To niesamowite miejsce bardzo mnie zaintrygowało, odwiedzali je obcokrajowcy, była tam nawet Madonna i inne sławy, a Włosi nawet o nim nie słyszeli…

Na ten tytuł wpadłem, kiedy po latach opowiadałem komuś tę historię. Dla mnie bogini Fortuna, bogini szczęścia, nie jest związana z pieniędzmi – szczęście to dobrze wykorzystany przypadek, a przede wszystkim to ludzie, którzy przynoszą dobro. W filmie boginią Fortuną, boginią szczęścia dla głównych bohaterów, jest matka, która pozostawia w ich opiece dwoje dzieci, a więc coś, co totalnie zmienia ich życie i pomaga dostrzec inne oblicze miłości. W ogóle ten tytuł bardzo mi się podoba. Wierzę, że także w moim życiu pojawiło się szczęście, to znaczy osoby, które wnoszą do niego nowe wartości. Osoby i spotkania są niesłychanie ważne.

A jak się zrodził w ogóle pomysł na film?

Mój brat, którego już z nami nie ma, zmarł na raka trzustki, miał dwoje dzieci. Gdy rozmawiałem przez telefon z jego żoną, powiedziała mi: „Jeżeli coś mi się stanie, ty i Simone zajmiecie się dziećmi. Proszę, obiecaj mi to”. Obiecałem, ale kiedy odłożyłem telefon, bardzo się przeraziłem. Ja i Simone jesteśmy razem od 18 lat, ale dzieci w domu… ze wszystkimi osobami, które zapraszamy, byłoby dokładnie jak w moim filmie: dom wariatów! I właśnie stąd się wziął pomysł.Poza tym zauważyłem – także wśród moich przyjaciółek i przyjaciół, także u Simone – że ludzie inaczej się zachowują w obecności dzieci. Stwierdziłem, że trzeba zrobić o tym film.

Poza tym chciałem opowiedzieć trochę inną historię niż zwykle. W kinie mało się opowiada o końcu relacji osób tej samej płci, zawsze opowiada się o rodzącej się miłości…

Kadr z filmu Sekret bogini Fortuny, autor Aurora

Właśnie, w tej historii pojawiają się dzieci. Wielu reżyserów nie lubi pracować z tak młodymi aktorami. Jak było w Twoim przypadku?

Dla mnie było to łatwe. Reguły kina mówią: dzieci, osoby starsze i zwierzęta są albo wspaniali, albo są katastrofą, nie ma trzeciego wyjścia. Moje dzieci były wspaniałe. Chłopiec nigdy wcześniej nie grał w filmie, więc często musiałem zatrzymywać sceny, bo patrzył w kamerę, ale był bardzo naturalny i wywoływał czułość, o którą mi chodziło. Przed dziewczynką musiałem się niemal kajać. W każdej scenie mówiłem jej, co ma robić: weź szklankę, pij, porozmawiaj z tą osobą, popatrz tam, a ona zawsze dodawała coś od siebie, na co ja nawet nie wpadłem. Była genialna. No dobra, czasami musiałem ją powstrzymywać, bo robiła za dużo. Z dziećmi pracowało mi się zatem bardzo, bardzo dobrze. Dogadywaliśmy się i stworzyliśmy wspólnie piękną rzecz.

Kadr z filmu Sekret bogini Fortuny, autor Aurora

Często współpracujesz ze swoimi ulubionymi aktorami, jak Stefano Accorsi czy Isabella Ferrari. Czy w przypadku Sekretu bogini Fortuny miałeś już przy tworzeniu ról pomysł na ich obsadzenie?

Tak, mniej więcej tak. Zamiast Stefana Accorsiego, którego postać w filmie jest tłumaczem, na początku miałem obsadzić pewnego angielskiego aktora, ale potem zdecydowałem, że lepiej tego nie robić.

Stefano ma swoją bardzo emocjonalną scenę na statku, kiedy płacze, dlatego potem napisałem podobną scenę dla drugiego głównego aktora, Edoarda Leo, żeby trochę zbilansować te dwie role. To scena na schodach, kiedy wychodzą ze szpitala.

Kadr z filmu Sekret bogini Fortuny, autor Aurora

O Edoardzie pomyślałem od razu. Z jego rolą wiąże się zabawna historia. Kiedy pisałem scenariusz, do mojego domu przyszedł hydraulik, żeby coś naprawić. Był trochę dziwny: obejmował miskę klozetową, rozmawiał z rzeczami… Powiedziałem więc Edoardowi„chciałbym, żeby twoja postać była hydraulikiem”. A Edoardo mi odpowiedział: „No pewnie, wiesz, ja się nawet trochę znam na hydraulice, bo jak byłem młodszy, to nie mogliśmy sobie pozwolić na fachowca i musiałem sam naprawiać różne rzeczy”. Hydraulicy mają się bardzo dobrze we Włoszech.

Chciałbym też wspomnieć o innych osobach, które pracowały przy filmie. Scenografka, Giulia Busnengo, która pracowała też z Paolem Sorrentinem, wykonała ogromną pracę. Poprosiłem ją, żeby w domu głównych bohaterów były tylko takie meble, na jakie mogliby sobie oni faktycznie pozwolić. Może nie widać tego z zewnątrz, ale dom w którym oni mieszkają, to mieszkanie komunalne, gdzie płacą bardzo mały czynsz, ale urządzili sobie bardzo ładny, kolorowy dom. Jeśli zaś chodzi o studio malarskie i dom na Sycylii, to   wszystkie wnętrza. Chciałem, żeby dom na Sycylii był jak domek czarownicy z baśni o Jasiu i Małgosi, który wydaje się uroczy, a potem okazuje straszny.

Także wiele innych osób pomogło mi przy filmie, na przykład Mina, moja przyjaciółka, podarowała mi przepiękną piosenkę.

W swoich filmach bardzo często pokazujesz osoby należące do różnych mniejszości, co w wielu krajach, jak pewnie wiesz, także i w Polsce, jest kontrowersyjne. Ukazywanie różnorodności to twoja misja?

Ja opowiadam o tym, co czuję, nie chcę przekazywać żadnych komunikatów. Opowiadam o życiu, a w życiu jest każdy. Nie ma tylko czarnego i białego, jednej czy dwóch rzeczy, jest także szary, żółty czy zielony. Mnie samemu mówią, że w ciągu 25 lat zmieniłem bardzo spojrzenie Włochów na pary jednopłciowe. Teraz trudno uwierzyć, że jeszcze 20 lat temu mój film On, ona i on był skandalem w Stanach Zjednoczonych. Moim filmom często przypina się łatkę „kina gejowskiego”, ale ja nie chcę robić kina gejowskiego, chcę robić kino dla wszystkich. Musimy walczyć o świat, w którym wszystkie osoby są szczęśliwe.

Kadr z filmu Sekret bogini Fortuny, autor Aurora

Poznałem osobiście waszą poetkę, Wisławę Szymborską, jej język zawsze otwierał oczy na coś innego, pokazywała inny punkt widzenia, ale nie wydaje mi się, żeby robiła to specjalnie. Ale wiem, że w niektórych krajach jasne komunikaty są potrzebne, aby bronić równych praw.

Słyszałem, że w Polsce nie dzieje się najlepiej, że jest dużo ograniczeń, a wszystko skręca bardzo w prawo, nie wiem, jak to będzie… A przecież z waszego kraju pochodzą tacy wielcy artyści, jak Szymborska czy Pawlikowski… Jak to możliwe, że aż tak źle się dzieje?

Ostatnie pytanie: czy możesz opowiedzieć o Twoich planach na przyszłość?

Piszę teraz serial o okresie lockdownu w domu. Ja i Simone mieliśmy w tym okresie trochę kłótni, ale też bardzo komiczne sytuacje, chciałbym opowiedzieć o tym doświadczeniu. Moim pomysłem zainteresował się Netflix. Mam też zrobić serialową wersję On, ona i on dla Disney’a. Mój następny film prawdopodobnie powstanie w wytwórni Warner, jak mówiłem, rozmawiałem też z producentem z Amazona… u mnie zawsze dużo się dzieje.


Jeden komentarz dla “Ferzan Özpetek o pandemii, mniejszościach i dzieciach w kinie. Rozmowa z reżyserem „Sekretu bogini Fortuny”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.