Prawdziwa osobliwość kinowa – recenzja filmu Osobliwości sycylijskie o Luigim Pirandellu

Już 17 listopada do Polski zawita film, na który z całą pewnością warto się wybrać do kina. Osobliwości sycylijskie (La stranezza, reż. Roberto Andò ) mają kilka kluczowych zalet. Po pierwsze przybliżają sylwetkę wielkiego, choć niestety nieco zapomnianego włoskiego noblisty literackiego – Luigiego Pirandella. Po drugie film może poszczycić się wspaniałą grą aktorską. Jeśli macie wątpliwości, to weźcie pod uwagę fakt, że w rolę głównego bohatera – autora Sześciu postaci w poszukiwaniu autora wciela się sam Toni Servillo, znany choćby dzięki głównej roli w słynnym filmie Paola Sorrentina Wielkie piękno (La grande bellezza). Po trzecie to po prostu dobrze zrealizowana i wciągająca produkcja.

Zacznijmy od samego Pirandella, bo to on jako pierwszy przyciągnął naszą uwagę do Osobliwości sycylijskich. Zrozumienie jego twórczości z pewnością ułatwi odbiór tego filmu pozwoli dostrzec jego wielowymiarowość.

Jeden z najsłynniejszych Sycylijczyków, urodzony pod Agrigento w 1867 r., miał na swoim koncie dzieła poetyckie i prozatorskie, ale to dramat przyniósł mu światową sławę. Pochodził z bogatej, zaangażowanej politycznie rodziny opowiadającej się za zjednoczeniem Włoch, co ukształtowało poglądy idealistyczne młodego Luigiego. Prowadzący kopalnię siarki rodzice oczekiwali, że syn przejmie po nich schedę i wyspecjalizuje się w naukach ścisłych, lecz sam Pirandello wolał nauki humanistyczne – od małego czuł pociąg do literatury, fascynował się baśniami, wcześnie podejmował pierwsze próby literackie. Te różnice generowały międzypokoleniowy konflikt w rodzinie, szczególnie między przyszłym noblistą a jego ojcem.

Toni Servillo jako Pirandello. Autor: Aurora Films

Pirandello podjął studia literaturoznawcze najpierw w Palermo, a następnie w Rzymie, jednak miasto mocno go rozczarowało, a niesnaski z jednym z profesorów sprawiły, że opuścił kraj i wyjechał do niemieckiego Bonn, gdzie uzyskał tytuł doktora. Po powrocie na Sycylię ożenił się z Antoniettą Portulano – nie była to wielka miłość, jednak zdaje się, że stanowili całkiem udane małżeństwo, choć szczęście nie trwało długo. W 1903 r. na rodzinę spadła tragedia: kopalnia siarki Pirandellich została zalana, pozbawiając familię głównego źródła dochodu. Stres z tym związany bardzo źle wpłynął na Antoniettę, której stan psychiczny z roku na rok się pogarszał, aż w 1919 r. została oddana przez męża do zakładu opiekuńczego. Motyw szaleństwa był często obecny w twórczości Pirandella – zdaniem literaturoznawców silny wpływ miała na to właśnie historia jego małżeństwa.

Twórczość Pirandella

Do najważniejszych powieści Pirandella należą Świętej Pamięci Mattia Pascal (Il fu Mattia Pascal) oraz Jeden, nikt i sto tysięcy (Uno, nessuno, cento mila). Najbardziej znaczący dorobek pisarza stanowią jednak dramaty, w przypadku których okazuje się wielkim nowatorem. Wśród nich największą sławę zdobyły sztuki Henryk IV (Enrico IV), Sześć postaci w poszukiwaniu autora (Sei personaggi in cerca d’autore) oraz Jest tak, jak się Państwu zdaje(Così è (se vi pare)). We wszystkich prawda miesza się z fikcją, a widz gubi się w tym, co jest grą, a co – jedynie odgrywaniem gry.

Świetnie opisał to Józef Heinstein we wstępie do wydanego przez Ossolineum w ramach serii Biblioteki Narodowej Wyboru dramatów: „Zgodnie z nowymi koncepcjami zmienia się tematyka utworów, a także zaludniające je postaci. Zaczynają nimi być aktorzy, ludzie teatru, dla których przypadki „wzięte z życia” służą za podstawę analizy samego procesu twórczego. Krytycy często określają taki zabieg jako „teatr w teatrze” – zabieg znany zresztą od wieków by wspomnieć chociażby szekspirowskiego „Hamleta”. Włoski autor stosuje ten zabieg na zupełnie innych zasadach, gdyż nie chodzi mu wcale o tzw. wstawkę, realizowaną tradycyjnymi metodami teatralnymi i wyjaśniającą nawet bardzo istotne momenty sztuki, ale o ujęcie procesu tworzenia jako centralnego problemu dzieła teatralnego. Dlatego trafniejsze wydaje się określenie zabiegów stosowanych przez Pirandella jako „teatr o teatrze”.”

A może właśnie nie jest tak, jak się Państwu wydaje?

Równocześnie Pirandello bardzo chętnie wciągał w swoje spektakle publikę. W przedstawieniu Dziś wieczór improwizujemy (Questa sera si recita a soggetto) autor uwzględnił reakcje widzów i to w różnych wariantach. Z przyjemnością bawił się też poczuciem niepewności co do tego, co jest zaplanowaną częścią spektaklu, a co – faktyczną improwizacją. W Każdy na swój sposób (Ciascuno a suo modo) jeden z bohaterów wychodzi na scenę, by oznajmić: „Jest mi niezmiernie przykro zawiadomić publiczność, że wskutek nieprzyjemnych incydentów, jakie miały miejsce pod koniec drugiego aktu, przedstawienie trzeciego nie będzie mogło się odbyć”.

Kadr z filmu. Autor: Aurora Films

Motyw zabawy z widzem, puszczania mu oka, ale też sprawdzania jego wytrzymałości często pojawia się w sztukach Pirandella. W Sześciu postaciach w poszukiwaniu autora (Sei personaggi in cerca d’autore) słyszymy ze sceny: „A cóż ja panu na to poradzę, skoro z Francji nie dostajemy już dobrych sztuki i zeszliśmy na to, że musimy grać sztuki Pirandella, które tylko nieliczni rozumieją i które tak są napisane, żeby nikt nie był z nich zadowolony: ani aktorzy, ani krytycy, ani publiczność?”. Pirandello kpi sam z siebie.

Zabawa formą, łączenie komedii z tragedią, posługiwanie się paradoksami i absurdem są znakami rozpoznawczymi Pirandella. To bardzo istotne, ponieważ właśnie z tego stylu postanawiają skorzystać autorzy filmu Osobliwości sycylijskie. I chwała im za to.

Wszystko zaczyna się od pogrzebu

Akcja Osobliwości sycylijskich rozgrywa się, a jakże, na Sycylii, w 1920 roku. Na wyspę przyjeżdża sam Luigi Pirandello (w tej roli wręcz stworzony do niej Toni Servillo), wówczas już doceniany dramaturg, jednak nadal nie noblista, a największe dzieła ma jeszcze przed sobą. Na miejscu czeka go smutna wiadomość – umarła jego piastunka. Pirandello bierze na siebie organizację pogrzebu, jednak okazuje się, że nie jest to łatwe zadanie. Na owładniętej korupcją i biurokracją wyspie nawet tak prosta czynność okazuje się doprowadzona do absurdu. W negocjacjach z urzędnikami wspiera Pirandella dwóch grabarzy – Sebastiano i Onofrio (w których wcielił się brawurowo słynny komiczny duet – Salvatore Ficarra i Valentino Picone). Nie wiedząc, z kim mają do czynienia, chętnie opowiadają przyjezdnemu o własnym teatrze amatorskim, w ramach którego szykują właśnie premierę spektaklu. Ich przygody na tyle wciągają Pirandella, że stają się inspiracją do napisania przełomowego i bodaj najważniejszego dramatu w jego twórczości – Sześciu postaci w poszukiwaniu autora.

Hołd dla Maestra

Fabuła filmu nie przedstawia wcale faktycznej biografii Pirandella. To jedynie wyobrażenie reżysera, Roberta Andò, o tym, jak mógł wyglądać dla mistrza dramatu rok przed napisaniem najsłynniejszej sztuki, co mogło go zainspirować do stworzenia tak wyjątkowego, wyprzedzającego swoje czasy, nowatorskiego dzieła. Niech jednak nie zwiedzie Was to, że Andò zdał się po prostu na wyobraźnię. Ten film to prawdziwy hołd oddany Pirandellemu. Reżyser przenosi na obraz filmowy styl noblisty, inspiruje się jego zamiłowaniem do igrania z czytelnikiem, przeplatania prawdy i fikcji, łączenia komedii z tragedią. Tworzy dzieło kinematografii naprawdę godne Pirandella i naszym zdaniem zachęcające do zainteresowania się jego unikatowym stylem pisarskim.

Kadr z filmu. Autor: Aurora Films.

Mamy tu dużo absurdu, wesołych żartów, prawdziwej abstrakcji, ale też realny ból, dramaty ludzkie, bardzo poruszające sceny. Jako widzowie ani na chwilę nie możemy zapomnieć, by nie ufać ani twórcom, ani własnym zmysłom. Nigdy bowiem nie wiadomo, czy na pewno, parafrazując mistrza, jest tak, jak się nam wydaje. Zachowany jest tu też motyw teatru w teatrze czy raczej filmu o teatrze w teatrze. Nie dotyczy to jedynie scenariusza – niektóre sceny nagrane są tak, jakby miały miejsce na teatralnych deskach, a nie były pisane z myślą o kinie. Pod tym względem Osobliwości sycylijskie są prawdziwym majstersztykiem! Jesteśmy przekonane, że niezwykle ciężko jest przenieść na zupełnie inny język styl wielkiego dramaturga, wziąwszy pod uwagę z jednej strony wysokie oczekiwania, z jakimi zmierzyć się musi reżyser (wyobrażacie sobie dobry polski film faktycznie przenoszący na język kina styl naszego tzw. noblisty bez nobla, czyli Witolda Gombrowicza? To jego można by zapewne uznać za najbliższego polskiego odpowiednika Pirandella), a z drugiej – fakt, że dla wielu, choć niesłusznie, sycylijski dramaturg może być już nieco anachroniczny, wręcz zapomniany albo trudny w odbiorze. W mojej ocenie Roberto Andò znakomicie jednak radzi sobie z takim wyzwaniem.

Oby więcej takiego aktorstwa

Także trzy główne role obsadzone zostały wręcz fenomenalnie. Toniego Servilla przedstawiać nie trzeba – światową sławę zdobył dzięki regularnej współpracy z reżyserem Paolem Sorrentinem, wielokrotnie był nagradzany za swoje kreacje filmowe, choćby na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Wenecji, przez Europejską Akademię Filmową czy też w ramach rozdania statuetek David di Donatello, najważniejszych włoskich nagród filmowych. Także i tym razem Servillo nie zawiódł – stworzył bardzo ciekawą postać, małomówną, ale niezwykle wyrazistą. W charakteryzacji do złudzenia wręcz przypominał Pirandella, jakiego znamy ze zdjęć.

Na szczególną uwagę zasługuje jednak wspomniany duet Ficarra i Picone. Polscy widzowie kojarzyć mogą tę dwójkę z dostępnego na Netfliksie serialu Wrobieni: zagadka sycylijskiego (Incastrati, reż. Salvatore Ficarra, Valentino Picone) morderstwa oraz z filmu Pewnego razu w Betlejem (Il primo Natale, reż. Salvatore Ficarra, Valentino Picone), w których byli zarówno głównymi aktorami, jak i reżyserami, jednak żadna z tych produkcji nie odbiła się chyba w naszym kraju większym echem. A szkoda, bo ten duet filmowy jest doprawdy zacny. Aktorzy występują razem od lat 90-tych i to nie tylko w filmach, ale też na deskach teatrów czy w programach telewizyjnych, a nawet zdarzało im się reżyserować wspólnie filmy. Ponownie, próbując przenieść Ficarrę i Picone na polskie realia, porównałabym ich zapewne do popularnej u nas pary aktorów – Cezarego Żaka i Artura Barcisia, bowiem także najczęściej występują razem, obaj mają ogromny talent komediowy, co nie przeszkadza im jednak w bardzo udanym odgrywaniu też scen dramatycznych. Między aktorami widać tzw. chemię – dobrze im się współpracuje i umieją nawzajem wyciągnąć z siebie to, co najlepsze. Tak też stało się w przypadku Osobliwości sycylijskich, gdzie stworzyli bardzo ciekawy, charakterystyczny duet. Dla nich samych warto by było obejrzeć ten film. Nie tylko my tak uważamy – komicy za tę zostali nominowani do nagrody David di Donatello w kategorii najlepszy aktor pierwszoplanowy.

Kadr z filmu. Autor: Aurora Films.

Powiało starym stylem

Niewątpliwą zaletą filmu jest też subtelny, czasem wręcz sentymentalny klimat produkcji. Początkowo czułyśmy się jakbyśmy oglądały jedną z ekranizacji powieści Agathy Christie – nastrojowa muzyka, zdjęcia, kostiumy z początku ubiegłego wieku i ta atmosfera trzymająca nas w napięciu. Całość niepozbawiona jednak humoru, dzięki czemu film naprawdę potrafi oderwać widza od rzeczywistości i porwać go w swój własny świat. Dużą rolę odgrywa tu wspomniana muzyka (za którą odpowiadali Emanuele Bossi i Michele Braga) – w stylu starych filmów, budująca klimat, świetnie dobrana. Na uwagę zasługują też scenografia (przygotowana przez Giadę Calabrię i Loredanaę Raffi, które zostały za nią nagrodzone statuetką David di Donatello) oraz piękne kadry (to zasługa Maurizia Calvesiego).

Nie ma ideałów

Choć film bardzo nam się podoba, nie jest, w naszej ocenie, pozbawiony wad. Już od pierwszych chwil seansu obserwujemy swoiste fantazje Pirandella, prześladowanego przez jakąś mroczną rodzinę. Nie jest dużym zaskoczeniem, że są to nawiedzające go postaci, poszukujące swego autora, jednak czasami sceny z udziałem fantastycznych postaci są na tyle niejasno wplatane, że za bardzo zaburzają główny wątek fabularny. Oczywiście można bronić tego zabiegu, wskazując, że to pirandellowski styl, w którym nie wiadomo, czy mamy do czynienia z prawdą, czy fikcją. W tym wypadku jednak wydaje się, że całość traci na takim rozwiązaniu.

Kadr z filmu. Autor: Aurora Films.

Miejscami gubimy się też w dalszoplanowych bohaterach – mamy poczucie, że byli nieco za słabo zarysowani, zdominowani przez głównych aktorów, przez co nie zawsze wiadomo, kto jest kim i jakie zależności łączą poszczególne postaci.

Zakochaj się w twórczości Pirandella

Niemniej jednak film ma zdecydowanie więcej zalet niż wad. To bardzo dobrze przemyślana, zrealizowana i zagrana produkcja, której reżyser i zarazem jeden z trzech scenarzystów (pozostałymi byli Ugo Chiti oraz Massimo Gaudioso) wie, jaki film chce zrobić, o kim i co charakteryzowało styl Pirandella. Jak w dramatach sycylijskiego mistrza – mamy tu wielopoziomowość akcji, zaczynamy od komedii, a kończymy na tragedii, mamy wiele bardzo charakterystycznych dla Pirandella elementów kreacji.

Liczymy na to, że film trafi w Polsce do szerokiego grona odbiorców (we Włoszech zdobył tzw. biglietto d’oro, czyli nagrodę za najwięcej sprzedanych biletów w sezonie) i zaciekawi twórczością Pirandella na tyle, aby sięgnąć po jego dzieła (a może nawet doczekamy się nowych tłumaczeń?). Jeśli się tak nie stanie, to i tak gwarantujemy dobrą zabawę na samym seansie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.